Sport.pl

Józef Młynarczyk, Jerzy Dudek i... Katarzyna Kiedrzynek

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Grzebię gdzieś w zakamarkach pamięci i nie mogę sobie przypomnieć, aby jakiś futbolista rodem z Lubelszczyzny wystąpił w finale Ligi Mistrzów. Mieliśmy kilku klasowych piłkarzy z Jackiem Bąkiem, Grzegorzem Bronowickim czy Władysławem Żmudą na czele, ale żaden z nich tak wysoko w klubowej piłce nie zaszedł. Tak więc panom się nie udało, ale na sam szczyt dotarła Katarzyna Kiedrzynek, dziś bramkarka paryskiego PSG, która przed dwoma laty przeszła z Górnika Łęczna do zespołu ze stolicy Francji. Swoją drogą warto by zapytać za słynną Danutą Rinn: "Gdzie ci mężczyźni?".

Niestety w finale PSG musiał uznać wyższość FFC Frankfurt - przegrał 1:2 i tym samym urodzona w Lublinie Kiedrzynek - choć zagrała świetnie - podzieliła los Roberta Lewandowskiego, Łukasza Piszczka i Jakuba Błaszczykowskiego, którzy przed dwoma laty w barwach Borussii Dortmund nie sprostali w decydującym starciu Bayernowi Monachium.

Co ciekawe, okazały puchar za zwycięstwo w tych rozgrywkach wcześniej wznosili do góry dwaj polscy bramkarze. W 1987 roku triumfował z FC Porto Józef Młynarczyk, przed dziesięciu laty bohaterem finału został grający wówczas w Liverpoolu Jerzy Dudek. Finał Anglików z AC Milan przeszedł do historii jako jeden z największych dreszczowców, a jego bohaterem został golkiper z Polski. Można powiedzieć, że Wyspiarze przeszli w tym meczu z piekła do nieba, wysoko przegrywali, zdołali wyrównać, zwycięzcę wyłoniły dopiero rzuty karne, w których znakomicie spisał się bramkarz Liverpoolu. Dosłownie tańczył na linii, a jego zachowanie przeszło do piłkarskich annałów jako Dudek dance. Natomiast jedynym jak do tej pory zawodnikiem z pola jest Zbigniew Boniek, który wraz z Juventusem zwyciężył w 1985 r.

Tym razem Kasi się nie udało, ale jest jeszcze młoda, ma 24 lata i cała kariera przed nią. Szkoda tylko, że z powodu konfliktu z trenerem zrezygnowała z występów w reprezentacji Polski. Chyba najwyższa pora, aby ten topór wojenny zakopać.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU