Sport.pl

Azoty ruszają do boju o finał. W Płocku walczą z Orlenem

W środę w Płocku piłkarze ręczni Azotów rozegrają pierwsze spotkanie półfinałowe mistrzostw Polski. Rywalem puławian będzie wielce utytułowany i naszpikowany gwiazdami Orlen Wisła.
W tej fazie rozgrywek gra się do trzech zwycięstw. Nie da się ukryć, że zdecydowanym faworytem tej potyczki będą płocczanie, którzy dwa pierwsze spotkania rozegrają przed własną publicznością. Niemniej jednak zespół trenera Ryszarda Skutnika z pewnością tanio skóry nie sprzeda i powalczy, tak jak podczas niedawnego Final Four Pucharu Polski. Na stołecznym Torwarze drużyna puławska toczyła z wicemistrzem Polski bardzo wyrównaną walkę. Ostatecznie lepsi okazali się gracze Orlenu Wisły, którzy wygrali 40:37. Wynik świadczy jednak o tym, że gra w obronie nie była najmocniejszą stroną obu zespołów.

W miniony weekend reprezentacja Polski występowała w międzynarodowym turnieju, który rozegrano w Krakowie i Katowicach. W składzie kadry narodowej na tę imprezę znalazło się pięciu zawodników z Płocka: Kamil Syprzak, Michał Daszek, Marcin Wichary, Adam Wiśniewski i Mariusz Jurkiewicz. Ten ostatni nie zagrał jednak ani minuty, bo odczuwał jeszcze skutki starcia z Mateuszem Kusem, do którego doszło podczas meczu pucharowego z Azotami. Wszystko jednak wskazuje na to, że ten rozgrywający już teraz wystąpi. Natomiast na pewno zabraknie Wiśniewskiego. Skrzydłowemu i kapitanowi Orlenu Wisły odnowił się uraz pachwiny i przez najbliższy czas będzie musiał pauzować. Pod znakiem zapytania stoją także występy Ivana Nikitovicia i Zbigniewa Kwiatkowskiego. Trener płocczan i reprezentacji Hiszpanii Manolo Cadenas ma jednak do dyspozycji - oprócz polskich kadrowiczów - wielu innych klasowych graczy, takich jak na przykład Valentin Ghionea, Nemanja Zelenović czy Aleksander Tioumentsev, którzy gwarantują odpowiednią jakość gry jego zespołu.

Tanio skóry nie sprzedadzą

Natomiast jeśli chodzi o Azoty, z tego klubu w krakowsko-katowickim turnieju zagrało dwóch zawodników: Przemysław Krajewski i Rafał Przybylski. - Mecz z Orlenem w Warszawie pokazał, że potrafimy walczyć z najmocniejszymi. Uważam, że nie stoimy na straconej pozycji, choć to rywale są faworytami. Będziemy im jednak chcieli napędzić stracha - twierdzi na klubowej stronie internetowej Piotr Masłowski, gracz Azotów, który jest wychowankiem płockiego klubu.

Niestety, występ reprezentacyjnego rozgrywającego przeciwko swoim byłym kolegom klubowym jest raczej niemożliwy. Niedługo po mistrzostwach świata Masłowski doznał kontuzji kręgosłupa i do tej pory pauzował. - Już trenuję z zespołem. Wprawdzie odczuwam jeszcze pewien dyskomfort, ale jest coraz lepiej i mam nadzieję, że rychło pojawię się na parkiecie. Mam nadzieję, że do pełni sił wróci także Marko Tarabochia. Co zaś się tyczy moich występów przeciwko drużynie z Płocka, to ja odszedłem z tego klubu już sześć lat temu i może na początku napinałem się w meczach przeciwko Orlenowi Wiśle. Od kilku sezonów traktuję już te spotkania całkiem normalnie, czyli tak samo jak mecze z dla przykładu Chrobrym Głogów, Górnikiem Zabrze czy szczecińską Pogonią - kończy Masłowski.

Oba płockie spotkania - dzisiejsze i czwartkowe - zostaną rozegrane o godz. 18. Natomiast w niedzielę 10 maja rywalizacja przeniesie się do Puław.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU