Rozkruszyć gdańską twierdzę. Górnik gotowy na Lechię

To już naprawdę ostatni dzwonek dla piłkarzy Górnika na załapanie się do najlepszej ósemki ligi. W spotkaniu z Lechią w Gdańsku zawodnicy z Łęcznej nie będą jednak faworytem. Po ostatnim meczu z Lechem w obozie zielono-czarnych nastroje są bojowe - Udowodniliśmy przede wszystkim sobie, że potrafimy grać w piłkę - mówi Sergiusz Prusak.
Górnik Łęczna ma już tylko iluzoryczne szanse na awans do grupy mistrzowskiej po sezonie zasadniczym. Piłkarze Górnika musieliby wygrać dwa pozostałe im do końca spotkania, a także liczyć na potknięcia najgroźniejszych rywali. Zadanie to będzie bardzo trudne, bo już w niedzielę w Gdańsku czeka ich mecz z Lechią Gdańsk. Gdańszczanie w tym roku na własnym boisku są niepokonani. Na pięć spotkań wygrali cztery. W pokonanym polu pozostawili m.in. Legię i Wisłę. Co ciekawe, gdańszczanie nie imponują w tych meczach skutecznością. Wszystkie spotkania wygrywali skromnie, bo tylko 1-0.

Jednak w ostatniej kolejce podopieczni Jerzego Brzeczka musieli przełknąć gorzką pigułkę. Przegrali aż 3-0 ze Śląskiem Wrocław. W tym spotkaniu nie mogło zagrać m.in dwóch bocznych obrońców zielono-białych Jakub Wawrzyniak, który doznał kontuzji mięśni brzucha i Grzegorz Wojtkowiak, narzekający na uraz przywodziciela. Obaj na spotkanie z Górnikiem powinni dojść do siebie.

Nie zagra za to inny obrońca Mavroudis Bougaidis, który ma kontuzję mięśnia czworogłowego, oraz napastnik Kevin Friesenbichler, który ma krwiaka jeszcze po meczu z Legią.

Kamień z serca po Lechu

Górnik natomiast jedzie do Gdańska w pełnym składzie i w dobrych nastrojach. Humory zawodników z Łęcznej poprawił mecz z wicemistrzem Polski - Lechem Poznań. Co prawda nie udało się wygrać tego spotkania, ale remis osiągnięty w dobrym stylu, to dobry prognostyk na przyszłość. - Coś się ruszyło w naszej grze i wyglądało to zdecydowanie lepiej. Spadło z nas obciążenie wynikające ze słabych spotkań z Podbeskidziem czy Koroną. Udowodniliśmy przede wszystkim sobie, że potrafimy grać w piłkę - mówił po niedzielnym spotkaniu Sergiusz Prusak, bramkarz Górnika. W podobnym tonie wypowiadał się Grzegorz Bonin. - Nie potrafimy grać z takimi przeciwnikami, którzy potrafią tylko bronić i grać górną piłkę. Z Lechem czy Lechią miejsca na boisku jest więcej. To dla nas korzystne, bo też lubimy wymienić kilka podań. W naszej lidze można wygrać z mistrzem i potencjalnym spadkowiczem, więc do Gdańska jedziemy z podniesioną głową - zapewniał po meczu z Lechem pomocnik Górnika.

"Arkowcy" chcą ukuć Lechię

Bardzo osobiście mecze z Lechią traktuje Maciej Szmatiuk, były gracz... Arki Gdynia. - Na kilka dni przed spotkaniem z Lechią jak zwykle gdzieś z tyłu głowy zapaliła się lampka, ewentualne zwycięstwo w Gdańsku smakowałby trochę lepiej niż wygrana z każdym innym zespołem. Tym bardziej że cały czas jestem mocno związany z Gdynią, mam tu przyjaciół, których regularnie odwiedzam. Fajnie byłoby zdobyć gdańską twierdzę, zrobimy wszystko, żeby Lechii w końcu powinęła się nóżka - zapewnia będący w coraz lepszej formie obrońca Górnika. Co warto podkreślić, gdyńska kolonia w Łęcznej jest spora. Poza Szmatiukiem to jeszcze Miroslav Bożok, Filip Burkhardt i Radosław Pruchnik. - Rozmawiamy, wspominamy derby, Gdynię. Arkę też cały czas mam w sercu, śledzę jej występy, kibicuję chłopakom. Mam nadzieję, że niedługo wróci ona tam, gdzie jest jej miejsce, czyli do ekstraklasy - dodawał Szmatiuk.

W dotychczasowych siedmiu rywalizacjach obie ekipy wygrały po dwa razy, a trzykrotnie padł remis. W bramkach lepszy jest Górnik 12-9. Co ciekawe, tylko ostatni mecz był rozgrywany na szczeblu ekstraklasy. Jesienią w Łęcznej padł remis 1-1, a bramki zdobyli Patric Mraz i Antonio Colak.

Początek niedzielnego meczu zaplanowano na 15.30. Sędzią meczu będzie Daniel Stefański z Bydgoszczy.

Przewidywane składy:

Lechia Gdańsk: Bąk - Wojtkowiak, Janicki, Gerson, Wawrzyniak - Makuszewski, Borysiuk, Vranjes, Mila, Bruno Nazario - Colak.

Górnik Łęczna: Prusak - Mierzejewski, Bielak, Szmatiuk, Mraz - Niktović, Rudik - Bonin, Nowak, Burkhardt - Cernych.