Mistrz Hans Nielsen na Arenie Lublin [zdjęcia]

Po raz kolejny odwiedził Lublin znakomity żużlowiec Hans Nielsen, który w swojej karierze zdobył 22 tytuły mistrza świata, w tym cztery indywidualne, a w latach 1990-1993 był zawodnikiem lubelskiego Motoru.
Za czasów startów słynnego Duńczyka na torze przy al. Zygmuntowskich Motor odniósł największy sukces w swojej historii - w 1991 roku wywalczył wicemistrzostwo Polski, a na trybunach panowało istne szaleństwo. 1 kwietnia tego roku minęło ćwierć wieku od pierwszego występu Nielsena w klubie znad Bystrzycy. Niedawno na łamach "Gazety Wyborczej" ukazał się obszerny artykuł o latach startów tego zawodnika w Lublinie autorstwa Macieja Maja, który napisał także książkę o słynnym żużlowcu i szuka teraz wsparcia, aby ją wydać.

Spotkanie zorganizowało Stowarzyszenie Kibiców Lubelskiego Żużla "Speedway Euphoria". Przyjazd Duńczyka wiąże się także z dwoma wydarzeniami, jakie dzieją się w Polsce - sobotnim Grand Prix na Stadionie Narodowym w Warszawie i niedzielnym meczem reprezentacji Polski z Teamem Słowiańskim, którego Nielsen jest coachem. Ta druga potyczka odbędzie się w Krośnie.

Na Arenę Lublin przybyło wielu fanów speedwaya. Gościa przywitał z-ca prezydenta Lublina Krzysztof Komorski, był też trener Motoru Jerzy Głogowski, który startował ze słynnym mistrzem w jednej drużynie i oczywiście wielki miłośnik sportu, a żużla w szczególności - ks. prałat Jan Kiełbasa, kapelan lubelskich sportowców.

Spotkanie poprowadził red. Tomasz Lorek, a Hans Nielsen z wrodzoną skromnością mówił o swojej karierze sportowej i wyczerpująco odpowiadał na liczne pytania.

Niczym gwiazda rocka

- Z dużym sentymentem wspominam Lublin i zawsze chętnie tu wracam - stwierdził mistrz. - Przecież tu był mój pierwszy klub w Polsce. - Byłem zaszokowany przyjęciem, bo witano mnie, jak nie przymierzając, wielką gwiazdę rocka. Wprawdzie już 16 lat temu zakończyłem karierę, ale żużel jest ciągle obecny w moim życiu, oczywiście nie w takim wymiarze jak wcześniej. Dlatego bardzo się cieszę, że będę w niedzielę mógł poprowadzić jako menedżer Team Słowiański. Przed niespełna dwoma laty wystąpiłem w tej roli podczas meczu Drużyny Mistrzów Świata z reprezentacją Polski, który odbył się w Lublinie. Takie wydarzenia to świetna okazja do odświeżenia starych przyjaźni. A tak na marginesie to w mojej karierze były sukcesy, ale zdarzały się także porażki, jednak nie zamieniłbym swojego życia na inne.

Mistrz opowiadał także o swojej rodzinie - żonie Susanne i dzieciach - córce Daisy, która poświęciła się golfowi i synu Denisowi, też próbującemu sił w tej dyscyplinie sportu.

Do Piły bliżej

Bardzo mile Nielsen wspomina też inne polskie ośrodki, gdzie przyszło mu jeździć. Szczególnie Chorzów, gdzie w 1986 roku zdobył swój pierwszy indywidualny tytuł mistrza świata, a także Bydgoszcz, w której - już Grand Prix wygrał swoje ostatnie w karierze zawody, a w całym cyklu wywalczył brąz. Z wielką estymą mówił o Pile, dokąd trafił po odejściu z Lublina. - Przeprowadziłem się wtedy z Anglii do Danii i szukałem klubu, do którego z domu byłoby mi bliżej niż do Lublina. Chodziło też o dzieci, z którymi chciałem podróżować po Europie, z Piły było to wszystko łatwiej ułożyć logistycznie - mówi po latach.

"Profesor z Oxfordu", bo tak go w sportowym światku nazywano odniósł się też do aktualnego systemu wyłaniania mistrza świata, bo przez większość jego kariery finały były jednodniowe. - Uważam, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Mamy XII rund Grand Prix, z czego kilka w dużych miastach na znakomitych obiektach jak ten sobotni na Stadionie Narodowym w Warszawie. Praktycznie co dwa tygodnie fani speedwaya przeżywają emocje. Finały jednodniowe też były niezwykle ekscytujące, jednak aktualna formuła promuje zawodników jeżdżących regularnie. Szkoda, że nie mogę już startować, bo być może udałoby mi się zdobyć więcej tytułów - kończy ze śmiechem mistrz.

Oczywiście po spotkaniu Hans Nielsen jeszcze długo i cierpliwie rozdawał autografy oraz fotografował się z kibicami. Kolejnego przyjazdu Duńczyka do Lublina należy się spodziewać jesienią 2015 roku, kiedy to na torze przy al. Zygmuntowskich team złożony z mistrzów świata przez niego prowadzony ma się spotkać z reprezentacją Polski.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU