Piramida rośnie. Nadzieja w SOS, liczymy na SMOKI

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Dla kibiców nie ma nic przyjemniejszego niż dopingowanie drużyny opartej na własnych wychowankach. Wtedy fani najbardziej utożsamiają się ze swoim zespołem. Niestety, w dzisiejszej dobie jest to zjawisko coraz rzadsze, bo komercjalizacja sportu, a co za tym idzie presja osiągnięcia wyniku - często za wszelką cenę - sprawia, że kluby stawiają na zawodników bądź zawodniczki z doświadczeniem gwarantującym osiągnięcie założonych celów. Na szlifowanie młodych talentów miejsca tu nie ma, a jak już młodzież do zespołu trafi, to zwykle siada na ławce rezerwowych, z której wstaje rzadko, a w ten sposób ciężko jest podnieść swój poziom sportowy. Oczywiście są wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę. Jest jednak i druga strona medalu - mianowicie system szkolenia, który delikatnie mówiąc nie wygląda najlepiej. Od lat jak mantra powtarzany jest slogan o piramidzie szkoleniowej. Chodzi tu o to, że wraz z większą bazą wzrastają szanse dojścia na sportowy Mount Everest. To wszystko prawda, tylko ten system musi działać i to sprawnie, a z tym bywało różnie.

Wygląda jednak na to, że w tej kwestii wiele się zmienia i to na lepsze. Najlepszym tego przykładem jest powstawanie w Lublinie wielu klas sportowych i profilowanych, a także specjalistycznych ośrodków, gdzie najzdolniejsza młodzież z regionu może podnosić swoje umiejętności. Wszystko oczywiście w porozumieniu ze stosownymi związkami sportowymi. Mają takie swoje centra na przykład piłkarze nożni. Powstały też SOS - nie mylić z wezwaniem o pomoc, bo chodzi o Siatkarskie Ośrodki Szkolne, choć nie da się ukryć, że lubelska siatkówka reanimacji wymaga. Teraz w ich ślady mają pójść koszykarze, którzy będą próbowali wrócić do lat świetności lubelskiego basketu opartego na wychowankach. W tym miejscu muszę wspomnieć o zdobywcach tytułów mistrza Polski juniorów - Lubliniance, Starcie i AZS. Potem zresztą te drużyny z powodzeniem walczyły w ekstraklasie. Panie ze Startu i AZS też grały w najwyższej lidze. Tak więc niebawem ośrodki koszykarskie o groźnej nazwie SMOK będą szkoliły następców swoich starszych kolegów.

Nie próżnują także żużlowcy, bo KM Cross utworzył szkółkę i już młodzi adepci tego sportu rozpoczęli zajęcia. Ostatnio do tego grona dołączyli rugbiści, którzy wprawdzie od lat są w ścisłej czołówce krajowej w kategoriach młodzieżowych, ale chcą być jeszcze lepsi i od przyszłego roku szkolnego w lubelskim Gimnazjum nr 10 powstanie klasa z rozszerzonym programem wychowania fizycznego o profilu rugby. Tak więc szerokim frontem stawiamy na młodzież, co jest ze wszech miar słuszne i myślę, że za parę lat z tego ziarna zbierzemy obfite plony, ku zadowoleniu zarówno zawodników, jak i tych, którzy przyjdą ich oglądać.



DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU