Od złota do upadku. Dramat klubu mistrzów olimpijskich

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata.
Z czego znany był w Polsce Świdnik? Przede wszystkim z produkcji motocykli WSK, które przez szereg lat królowały na naszych drogach i bezdrożach, śmigłowców i sportu. Motocykle można już tylko zobaczyć w muzeum motoryzacji, śmigłowce są, ale firma kultury fizycznej sponsorować nie chce, a sport powoli schodzi do podziemia. A wielka to szkoda, bo trzeba przypomnieć, że przed laty Świdnik zaliczał się do bardzo prężnych ośrodków na sportowej mapie kraju. Głównie za sprawą klubu o nazwie Avia. To właśnie ona miała najlepszych w Polsce motocyklistów, świetnych bokserów z mistrzem Europy Ryszardem Petkiem na czele, znakomitych szachistów - drużynowych mistrzów Polski, bardzo dobrych pływaków, przyzwoitych piłkarzy i przede wszystkim siatkarzy, którzy robili furorę w I lidze, czyli dzisiejszej ekstraklasie, a w swoim składzie mieli dwóch mistrzów olimpijskich - Tomasza Wójtowicza i Lecha Łaskę. Do tej pory jedynych na Lubelszczyźnie. Poza tym w ich szeregach grali inni kadrowicze jak Mieczysław Rzędzicki czy Henryk Siennicki. Siatkarze mimo przeciwności losu trwali, bo najpierw w tragicznym wypadku samochodowym zginęło dwóch zawodników - Siennicki i Zdzisław Pyc, a kilku zostało rannych i praktycznie świetnie zapowiadający się zespół przestał istnieć. Świdniczanie nie poddali się jednak i twardo walczyli - z różnym skutkiem, na różnych frontach przez lata całe. Nie załamali się także po kolejnej tragedii, kiedy to jesienią 2004 roku, wracając z ligowego meczu, zginęło kolejnych trzech siatkarzy. Trenerem tej drużyny był Krzysztof Lemieszek, który prowadzi zespół także teraz, ale sekcja dogorywa nie tylko sportowo, ale i finansowo. Walczy o utrzymanie się w I lidze, nie wiadomo jednak, czy w ogóle przetrwa. Mnie się wydaje, że bez pomocy miasta nie ma najmniejszych szans. Inna sprawa, to hala, która podczas spotkań siatkarzy wypełniała się po brzegi, a kibice dosłownie wisieli na lampach. Dziś wymaga remontu, stoi pusta i straszy podobnie jak kryty basen. W Świdniku powstał Port Lotniczy, można powiedzieć, że zrobiło się europejsko, tylko sportowo to zaścianek, i nie zmieni tego nawet nowo oddany stadion piłkarski, bo nie samym futbolem - zresztą w tym przypadku nie najwyższych lotów - kibice żyją.



DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU