Górnicy myślami przy świątecznym stole. Oceny po Koronie

Górnik w świąteczny poniedziałek zagrał bardzo słaby mecz przeciwko Koronie. Schowani za podwójną gardą piłkarze z Łęcznej nie mieli mocnych argumentów w rywalizacji z dobrze usposobionym rywalem i przegrali 0-2. Górnicy myślami chyba byli przy świątecznym jajeczku, którego ze względu na kalendarz rozgrywek w tym roku nie posmakowali.
Sergiusz Prusak - 3

Co powiedzieć o bramkarzu, który ledwie dwa razy miał szansę na interwencję i puścił dwa gole, a na domiar "złego" przy obu bramkach niewiele miał do powiedzenia? Można od "Serka" oczekiwać cudów i wymagać interwencji z nie tego świata, ale raczej trzeba razem z nim załamać ręce nad postawą bloku obronnego.

Patrik Mraz - 2

Boczne sektory to zawsze mocna strona zielono-czarnych i w pierwszej połowie tak było. Ale tylko w ataku, gdzie Słowak był bardzo aktywny i starał się kreować sytuacje kolegom. W obronie przez pełne 90 minut był jednak ogrywany przez skrzydłowych Korony.

Maciej Szmatiuk - 2,5

Wrócił na swoją ulubioną pozycję i nie dał poważnych argumentów trenerowi, że należy mu się to miejsce na stałe. Wolny, zawsze pół kroku za atakującymi gospodarzy. Co prawda nie zawinił przy żadnym ze straconych goli, ale miał dużo szczęścia, bo jego błędy zostały przykrywane nieskutecznymi strzałami napastników Korony.

Marcin Kalkowski -1,5

Gdy wiadomo było, że w meczu z Koroną nie wystąpi dwóch etatowych do tej pory obrońców Kalkowski sam zgłosił gotowość do gry. Przypomnijmy, że w piłkę nie grał parę miesięcy ze względu na kontuzję. Szkoleniowiec mu zaufał i popełnił gruby błąd. Spóźniony niemal przy każdej interwencji, bardzo nerwowy przy wyprowadzaniu piłki. Swoje błędy przypłacił czerwoną kartką po dwóch kompletnie niepotrzebnych faulach.

Łukasz Mierzejewski - 1,5

Przy pierwszej bramce zdobytej przez Koronę biernie przyglądał się biegnącemu Jackowi Kiełbowi, który w końcu zdecydował się na strzał. Efektem był gol, który podciął skrzydła zielono-czarnym. Jak dziecko ogrywany przez Oliviera Kapo.

Tomasz Nowak - 3

Jedyny zawodnik z pola, którego można pochwalić. Nowak utrzymuje wysoką dyspozycję od kilku tygodni. Zagrał kilka dobrych prostopadłych piłek. Starał się rozszerzać grę. Był bliski strzelenia gola strzałem zza pola karnego. Niestety nie uniknął też strat. To on pierwszy mógł zatrzymać Kiełba, gdy ten przeprowadzał swój rajd, który zakończył się bramką.

Velijko Nikitović - 1,5

Kapitan Górnika zawiódł na całej linii. Maczał palce przy dwóch straconych bramkach, kryjąc swoich rywali na "radar". To był jego zdecydowanie najsłabszy mecz tej wiosny. Widząc jego nieporadność, trener Szatałow postanowił go zmienić. Szkoda, że zrobił to dopiero chwilę po stracie drugiego gola.

Grzegorz Bonin - 2

Starał się szarpać prawą stronę, ale prochu nie wymyślił. Nawet gdy udało mu się minąć jednego czy dwóch zawodników, to było to bezproduktywne. Może też dlatego, że miał tak małą pomoc od kolegów z formacji ofensywnej.

Fedor Cernych - 1,5

Ostatnio przyzwyczailiśmy się do tego, że Litwina krytykujemy za brak skuteczności. Zauważył to sztab trenerski i... zabrał Cernychowi możliwość gry w ataku. Na skrzydle podobno miało być lepiej. Podobno. Już wolimy, żeby występował na szpicy, bo wtedy może jakimś cudem przypomni sobie, że był całkiem niezłym snajperem.

Filip Burkhardt - 2,5

Nie grał w ostatnich pięciu meczach i widać było, że jest głodny gry. Imponował ambicją, ale nie przełożyło się to na stwarzanie sytuacji bramkowych. Raz pięknie złożył się do strzału i gdyby nie kapitalna interwencja bramkarza, zdobyłby prawdopodobnie najładniejszą bramkę w karierze. Gdyby...

Shpetim Hasani - 1

Patrzymy w protokół i nie wierzymy, że ten facet biegał po boisku przez blisko godzinę. A może po prostu schował się w szatni?

Miroslav Bożok -1,5

Stracił miejsce w pierwszym składzie, ale wszedł na ostatnie pół godziny. Był wtedy jeszcze remis. Miał ożywić grę Górnika, ale nie był w stanie tego zrobić, bo był anemiczny jak reszta jego kolegów. W końcówce spartaczył doskonałą okazję do zdobycia gola. Choć nawet ten gol pewnie nie odwróciłby losów tego meczu.

Filipp Rudik, Paweł Sasin - bez oceny

Grali za krótko