Górnik nie ma świąt. W poniedziałek "zleją" Koronę?

Dziura w obronie i nieskuteczność napastników. To największy problem Górnika Łęczna przed meczem z Koroną Kielce. To będzie mecz z kategorii o 6 pkt. Zwycięzca przybliży się do najlepszej ósemki ligi.
Piłkarze Górnika Łęczna nie mają w tym roku czasu na Święta Wielkanocne. Już w lany poniedziałek zagrają z Koroną Kielce. - Nikt się na to nie skarży. To jest nasza praca, robimy to, co kochamy, a wiele osób nam zazdrości tego, czym się zajmujemy - przekonuje Velijko Nikitović, kapitan Górnika. Sam jest wyznania prawosławnego, więc święta będzie obchodził za tydzień, ale jego żona jest Polką i obchodzą je podwójnie. - Tym razem w katolickim terminie nie będzie okazji nawet zjeść świątecznego śniadania, bo wyjeżdżamy w niedzielę z samego rana. Jednak jesteśmy głowami rodzin i najpierw musimy myśleć o tym, żeby je utrzymać. Każdy termin na grę jest dobry - dodaje.

Załatać dziury w obronie

Dla Górnika ten mecz jak każdy z pięciu, które zostały do końca sezonu zasadniczego, jest walką o piłkarskie życie. Zielono-czarni tracą zaledwie 3 pkt do miejsca w pierwszej ósemce, które gwarantuje utrzymanie się. Jeśli nie uda się zrealizować tego celu, to zielono-czarnym przyjdzie rywalizować z nożem na gardle o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Przed poniedziałkowym meczem trener Jurij Szatałow jest zmuszony do dokonania zmian. W ostatnim spotkaniu ze Śląskiem Wrocław obaj środkowi obrońcy Lukas Bielak i Tomislav Bożić dostali żółte kartki, które oznaczają dla nich pauzę z Koroną. Strata dwóch etatowych obrońców to spory problem. Jednego zastąpi Maciej Szmatiuk, który do tej pory grał w pomocy. Drugim może być Marcin Kalkowski, który powraca po poważnej kontuzji ścięgna Achillesa. Zagrał nawet 45 min w sparingu z litewskim FC Šiauliai. - Marcin dobrze wygląda na treningach, ale to nie to samo co mecz. Trochę grałem na środku obrony, więc jak trener tak zadecyduje, to nie widzę problemu - dodaje.

Cernych pudłuje, ale kontrakt podpisał

Jak zagrać z Koroną, żeby wywieźć z Kielc 3 pkt? - Wiadomo, jak grają kielczanie. Ostro, zdecydowanie i temu musimy się przeciwstawić. Poza tym musimy grać to, co lubimy najbardziej, czyli długo utrzymywać się przy piłce i zdecydowanie poprawić skuteczność - mówi Nikitović. To do tej pory to była największa bolączka zespołu z Łęcznej. W siedmiu meczach zdobyli zaledwie pięć goli. - Sytuacje sobie stwarzamy, ale brakuje szczęścia, może trochę koncentracji, musimy bezwzględnie to poprawić - zapewnia kapitan górników.

W pudłach "celuje" najbardziej najlepszy strzelec zespołu Fedor Cernych, który po wyleczeniu kontuzji nie może na wiosnę trafić do siatki. Litwin w tym tygodniu może być podwójnie zmobilizowany. Właśnie przedłużył kontrakt, będzie grał w klubie z Łęcznej do czerwca 2016 roku.

Ryszard Tarasiewicz, trener Korony, zakłada bardzo ambitny plan na najbliższe spotkania. - Musimy dobrze punktować, aby awansować do pierwszej ósemki. Chcielibyśmy utrzymać serię meczów bez porażki do końca rundy - twierdzi kielecki szkoleniowiec. Przeciwko beniaminkowi ekstraklasy Tarasiewicz będzie miał do dyspozycji niemal wszystkich piłkarzy. Z powodu ósmej żółtej kartki otrzymanej w Gliwicach pauzować musi jedynie kapitan zespołu Paweł Golański. Na prawej stronie defensywy zastąpi go wracający po swojej przerwie Piotr Malarczyk.

Pierwszy gwizdek sędziego Tomasza Kwiatkowskiego ze stolicy w poniedziałek o godz. 13.

Przewidywane składy:

Korona Kielce: Cerniauskas - Malarczyk, Dejmek, Sylwestrzak, Leandro - Jovanović, Fertovs, Kiełb, Kapo, Luis Carlos - Porcellis.

Górnik Łęczna: Prusak - Mierzejewski, Szmatiuk, Kalkowski, Mraz - Nikitović, Rudik, Bonin, Nowak, Bożok - Cernych.

Sędziuje: Tomasz Kwiatkowski.