Dobry początek. Pszczółki lepsze od gdyńskiego Basketu

Od zwycięstwa zaczęły koszykarki Pszczółki AZS UMCS walkę w fazie play-out Tauron Basket Ligi Kobiet. Lublinianki pokonały na własnym parkiecie Basket i było to ich trzecie zwycięstwo nad drużyną gdyńską w tym sezonie.
Gospodynie przystąpiły do tego spotkania z pewną przewagą psychiczną, bo w rundzie zasadniczej dwukrotnie z Basketem wygrały. Trener akademiczek Krzysztof Szewczyk przestrzegał jednak przed zbytnim optymizmem twierdząc, że wszyscy rywale walczący o zachowanie ligowego bytu są bardzo groźni. Szkoleniowiec Pszczółek wiedział co mówi, bo już po dwóch minutach gry miejscowe przegrywały 0:5. Wprawdzie zespół lubelski zdołał wyrównać, ale po chwili gdynianki znowu odskoczyły. W 6. minucie, gry po trafieniu Kateryny Dorogobuzowej Basket wygrywał 12:7. Pszczółka próbowała zmniejszyć dystans - głównie za sprawą Angel Robinson, ale co lublinianki udało się zbliżyć do rywalek, to drużyna z Wybrzeża znowu odjeżdżała i po rzucie Eweliny Gali prowadziła już 17:11. W końcówce akademiczki jednak się przebudziły, zaczęły grać skuteczniej i na trzy sekundy przed końcem tej części gry, po dwóch rzutach wolnych Natalii Żandarskiej, objęły prowadzenie 21:19. Riposta gdynianek była jednak natychmiastowa, za trzy punkty trafiła Monika Naczk i po pierwszej kwarcie Basket prowadził 22:21.

Początek kolejnej odsłony był bardzo wyrównany. Niestety w pierwszych pięciu minutach tej części gry oba zespoły nie grzeszyły skutecznością w ataku, a lublinianki zdobyły w tym czasie zaledwie dwa punkty. Potem jednak uaktywniła się Aneta Kotnis, dwa razy z rzędu trafiła, w tym zza linii 675 cm, swoje dołożyła Aldona Morawiec i na tablicy wyników pojawił się remis (27:27). Niestety końcówka pierwszej połowy należała do gdynianek, które schodziły do szatni z czteropunktową zaliczką (38:34).

W pierwszych minutach po przerwie przewaga drużyny gości jeszcze wzrosła, po kolejnym trafieniu Gali Basket wygrywał 45:36. Wówczas o czas poprosił trener Szewczyk. Reprymenda szkoleniowca przyniosła skutek, bo straty zaczęły się zmniejszać i w 27. minucie, po trafieniu Morawiec, stopniały jednego punktu (47:48). Potem był remis i z takim rezultatem zespoły przystąpiły do czwartej kwarty.

Ostatnie dziesięć minut zaczęło się dla gospodyń bardzo dobrze. Szybko zdobyły pięć punktów, a zespołowi gości ta sztuka nie udała się ani razu. To sprawiło, że lublinianki grały spokojniej, a ich przewaga rosła. Po trafieniu Olgi Tomiałowicz akademiczki prowadziły 62:54. Rywalki nie zamierzały się jednak poddawać i ambitnie dążyły do odrobienia strat. Częściowo im to się udało, ale ostatecznie Pszczółka wygrała różnicą czterech punktów.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Pszczółka AZS UMCS 68

Basket Gdynia 64

Kwarty: 21:22, 13:16, 18:14, 16:12.

Pszczółka AZS UMCS: Robinson 16, Morawiec 13, Bussie 4, Kotnis 2, Bejtić oraz Tomiałowicz 13, Taylor 11, Żandarska 9.

Basket: Brown 13, Dorogobuzowa 12, Jakubiuk 7, Stankiewicz 7, Miłoszewska oraz Adamowicz 10, Gala 10, Naczk 3, Różyńska 2.