Wielka Sobota na lubelskim torze. Finał Złotego Kasku

Takiego turnieju jeszcze nad Bystrzycą nie było. W Wielką Sobotę na torze przy al. Zygmuntowskich plejada gwiazd polskiego żużla będzie się ścigała w finale Złotego Kasku. Natomiast nadal nie wiadomo, czy w lany poniedziałek lubelscy żużlowcy pojadą w lidze.
Pierwotnie finaliści Złotego Kasku mieli się spotkać w Tarnowie, ale ostatecznie Główna Komisja Sportu Żużlowego podjęła decyzję, że zawody odbędą się w Lublinie. - Nie ukrywam, że mocno się o to staraliśmy - mówi Andrzej Zając, prezes KMŻ Motor. - Myślę, że to świetna promocja nie tylko miasta, ale i całego regionu. Kibice będą mogli obejrzeć imprezę na najwyższym poziomie, bo przecież wystąpi wielu klasowych zawodników. Emocje są gwarantowane, bo ten finał będzie jednocześnie eliminacją do kwalifikacji Grand Prix 2016. Dodam jeszcze, że to niejedyna impreza wysokiej rangi, jaka się w tym roku odbędzie w Lublinie - 15 sierpnia będziemy gospodarzem finału Mistrzostw Europy Juniorów. Natomiast jeśli chodzi o przygotowanie obiektu do kwietniowego turnieju, to prace trwają i musimy je zakończyć do końca marca, bo tor traci homologację, ale myślę, że uporamy się z tymi robotami wcześniej.

Turnieje eliminacyjne do lubelskiej imprezy zostaną rozegrane 26 marca, a ich gospodarzami będą kluby z Krosna, Piły i Rawicza.

Co z licencją?

Wciąż nie wiadomo, w jakim kształcie będą się toczyły rozgrywki Polskiej Ligi Żużlowej i Polskiej 2 Ligi Żużlowej. W tej drugiej klasie ma startować Motor. Problem w tym, że z powodu niespełnienia warunków licencyjnych w PLŻ ma pojechać tylko siedem zespołów, a P2LŻ zaledwie cztery, bo wypadły z niej tak zasłużone dla polskiego speedwaya firmy jak Włókniarz Częstochowa, Kolejarz Opole czy Wybrzeże Gdańsk. Zachodzą obawy, że dołączy do nich także Motor, który wprawdzie otrzymał licencję warunkową, ale też nie wywiązał się z obietnic. Chodzi o to, że klub powinien spłacić zawodnikom wszelkie należności do 28 lutego 2015 roku. - Faktycznie tego nie zrobiliśmy - przyznaje prezes. - Jednak ja już w momencie podpisywania tej licencji wiedziałem, że nie jest to realne. Mamy 350 tys. zł. długu, ale zawodnikom jesteśmy winni 220 tys. zł, reszta to pożyczka, którą musimy oddać. Możemy to robić stopniowo i doszliśmy z żużlowcami do porozumienia, że zakończymy ich spłacać na przełomie lipca i sierpnia. I dodaje: - Z drugiej strony PZM powinien wiedzieć, że na początku roku szczególnie ciężko o pieniądze. Poza tym jak przekonać sponsorów, żeby nas wsparli, skoro nie wiadomo w jakiej lidze pojedziemy, ile będzie spotkań, a co za tym idzie w jakiej mierze wesprze nas miasto. Oczywiście jak się zacznie liga, to będą także wpływy z biletów. Dlatego też występujemy o licencję nadzorowaną i jestem przekonany, że ją otrzymamy.

Rozgrywki ligowe mają się rozpocząć 6 kwietnia, a rywalem Motoru miał być Włókniarz Częstochowa. Teraz nic nie wiadomo. Być może jakiś wiążące decyzje zapadną podczas zjazdu prezesów I i II-ligi, który 20 marca odbędzie się w Krakowie. - Idealnym rozwiązaniem byłoby, aby kluby, które wykluczono jakoś dogadały się z zawodnikami, a PZM nieco złagodził swoje stanowisko i w naszej klasie rozgrywkowej wystąpiło siedem zespołów. Natomiast od razu mówię, że ewentualne połączenie obu lig nie jest dobrym pomysłem i my się na to nie piszemy, bo nie dysponujemy odpowiednim składem i pieniędzmi, a wysokie porażki tylko odstręczą nam kibiców - kończy prezes Zając.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU