Mistrzynie Polski grają z Dunkami. Czas się przełamać

W sobotę mistrzynie Polski rozegrają pierwszy mecz ćwierćfinałowy rozgrywek o Puchar Zdobywców Pucharów. W lubelskiej hali Globus przeciwnikiem piłkarek ręcznych MKS Selgros będzie wielce utytułowany FC Midtjylland z Danii.
To drugi z rzędu przeciwnik zespołu trener Sabiny Włodek z Półwyspu Jutlandzkiego w tym sezonie. W poprzedniej rundzie lublinianki zmierzyły się z Randers HK i zupełnie nieoczekiwanie wyszły z tej konfrontacji zwycięsko, choć to rywalki były faworytem. O wszystkim przesądziło pierwsze spotkanie w Danii, które po świetnym meczu wygrał MKS Selgros i to aż dziewięcioma bramkami. Wydawało się więc, że rewanż jest zwykłą formalnością, ale przeciwniczki nie zamierzały rezygnować i mistrzynie Polski wystawiły nerwy swych sympatyków na wielką próbę, bo tuż po przerwie Dunki odrobiły starty. Na szczęście wygrały tylko ośmioma golami i drużyna znad Bystrzycy gra dalej.

Wracając do FC Midtjylland, to zespół ten w rozgrywkach GuldBageren Ligaen plasuje się na drugiej pozycji. Rywalki mają w swojej kolekcji także zdobyty Puchar EHF, podobnie zresztą jak drużyna lubelska. O ich klasie najlepiej świadczy, że w ubiegłym sezonie zajęły w Lidze Mistrzyń czwartą lokatę. Liderkami przeciwniczek są 25-letnia reprezentantka Danii, występująca na prawym rozegraniu Line Anna Jorgensen, niemiecka bramkarka Sabine Englert, a także Sabina Jacobsen ze Szwecji.

Z kolei trudno jednoznacznie stwierdzić, w jakiej dyspozycji jest drużyna lubelska. W drugiej połowie lutego zespół przechodził kryzys i przegrał trzy spotkania z rzędu - w Pucharze Zdobywców Pucharów z Randers HK, w lidze ze szczecińską Pogonią i w rozgrywkach o Puchar Polski ze Startem Elbląg. Na szczęście obie pucharowe porażki nie miały negatywnych skutków i lublinianki awansowały zarówno na arenie europejskiej, jak i krajowej. Potem przyszła gładka wygrana z Olimpią-Beskid w Nowym Sączu. - Mamy trochę spadek formy, ale raczej w sferze mentalnej, bo fizycznie jesteśmy przygotowane bardzo dobrze. Z meczu na mecz powinno być lepiej - mówiła wówczas rozgrywająca MKS Marta Gęga. Niestety ostatnie, wtorkowe spotkanie ligowe z Vistalem w Gdyni mistrzynie Polski przegrały. Można powiedzieć, że na własne życzenie, bo po przerwie w pewnym momencie prowadziły już pięcioma bramkami, ale roztrwoniły przewagę i w rezultacie zespół znad Bałtyku wygrał jednym golem (25:24). O porażce przesądziła słaba skuteczność w ataku. Lublinianki zmarnowały wiele szans na zdobycie bramek i można powiedzieć, że bohaterką spotkania uczyniły golkiperkę z Gdyni Małgorzatę Gapską, choć trzeba przyznać, że rozegrała ona świetne spotkanie. - Niewątpliwie nasze zawodniczki czeka ciężka przeprawa, ale czas się przełamać. Ostatnie mecze wyraźnie wskazują na to, że zespół przechodzi kryzys - dowodzi Bogusław Trojan, członek Związku Piłki Ręcznej w Polsce, komisarz ligi. - Jeśli nie nastąpi przełom, to trudno nawet sobie wyobrazić sukces w tym dwumeczu. To są piłkarki o dużych umiejętnościach, ale ilość błędów technicznych przez nie popełnianych wyraźnie wskazuje, że coś jest nie tak. Jednak każda passa kiedyś się kończy i liczę, że lublinianki podejmą walkę.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU