Nierówne karty do gry. Władze federacji robią, co chcą

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Ostatnie mistrzostwa świata piłkarzy ręcznych zakończyły się wielkim sukcesem Polaków. Biało-czerwoni zajęli trzecie miejsce. Myślę, że wyższego nie mogli, gdyż w półfinale trafili na gospodarzy, czyli Katar. W zasadzie rywali naszych szczypiornistów trudno nawet nazwać reprezentacją tego kraju, bo w ich zespole rodzimi zawodnicy byli w mniejszości, ale wysokie apanaże gwarantowane przez działaczy znad Zatoki Perskiej sprawiły, że Bośniacy, Czarnogórcy, a także gracze z Francji czy Kuby mogli się przez czas jakiś Katarczykami poczuć. Oczywiście wszystko było zgodnie z przepisami Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej (IHF), która na takie harce pozwala. Naturalnie w spotkaniu z drużyną trenera Michaela Bieglera swoje trzy grosze dorzucili sędziowie i stało się to, co się stać miało - czyli Katar zagrał o złoto, gdzie na szczęście Francuzom już rady nie dał.

My mieliśmy swój mały finał, w którym Polska walczyła ze złotymi medalistami poprzednich mistrzostw, Hiszpanią. Scenariusza tego spotkania chyba sam Alfred Hitchcock lepiej by nie wymyślił. Po niezwykle dramatycznym meczu, w którym do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, lepsi okazali się biało-czerwoni. Cała Polska oszalała ze szczęścia, a Michał Szyba stał się nieomal bohaterem narodowym. Rzeczywiście zagrał świetnie, został MVP tej potyczki, co mnie szczególnie cieszy, wszak to pierwszy rodowity lublinianin, który zdobył medal mistrzowskiej imprezy w piłce ręcznej. Wprawdzie były zawodnik puławskich Azotów teraz gra w Słowenii, ale o swoich korzeniach pamięta.

Do tej pory lokata zajęta przez Polaków była premiowana przyznaniem organizacji turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich. Teraz jest mocno wątpliwe, aby ta impreza odbyła się w naszym kraju, bo IHF, której przewodzi Egipcjanin Hassan Mustafa, po raz kolejny zmieniła przepisy. Będą trzy takie turnieje, które zostaną rozegrane na trzech kontynentach - w Azji, Europie i Ameryce Południowej. Ponoć w tej sytuacji większe szanse mają Hiszpanie. Po raz kolejny władze światowego handballu rozdają karty, jak chcą i aż nasuwa się przypomnienie skandalicznej decyzji, jaką było dopuszczenie do MŚ Niemców, którzy się nie zakwalifikowali kosztem Australii i Oceanii.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU