Z Lublina do Rio. Siatkarki walczą o igrzyska

Najlepsza para siatkarek plażowych w Polsce Kinga Kołosińska - Monika Brzostek walczą o bilet na Igrzyska Olimpijskie w Rio. Kołosińska pochodzi z Lublina, a Brzostek właśnie została zawodniczką AZS UMCS TPS.
ROZMOWA Z KINGĄ KOŁOSIŃSKĄ I MONIKĄ BRZOSTEK*:

Michał Jackowski: Monika, zdecydowałaś się na zmianę barw klubowych. Skąd taka decyzja?

Monika Brzostek: Rzeczywiście, do końca ubiegłego roku reprezentowałam UKS 179 Łódź. Jednak trener Jacek Rutkowski zaproponował mi współpracę. Nie ma co ukrywać, zadecydowały względy finansowe. Miasto stworzyło specjalną ścieżkę rozwoju dla tych, którzy mają szansę na udział w igrzyskach. Dlatego bardzo się cieszę, że będę reprezentowała Lublin.

Kinga Kołosińska: Do tej pory reprezentowałyśmy Polskę, ale dwa inne zespoły klubowe. Co prawda mogłyśmy być parą w mistrzostwach Polski, ale tytuły dzieliło się na dwa. Teraz wszystko idzie na konto AZS UMCS TPS.

Finanse są ważne, więc ile kosztuje rok waszych przygotowań i startów?

Brzostek: Żeby rozegrać na dobrym poziomie sezon, potrzeba ok. 250-300 tys. zł. Odkąd jesteśmy w kadrze narodowej, związek bardzo w nas inwestuje. Nie boję się powiedzieć, że idzie to już pewnie w miliony. Dlatego musimy bardzo poważnie traktować nasze starty, żeby to nie były pieniądze wyrzucone w błoto. Każdy grosz się liczy, więc wsparcie Lublina jest bardzo istotne.

Jak w takim razie przebiega wasze przygotowanie do sezonu? Trenujecie w Polsce?

Kołosińska: W Polsce są bardzo słabe warunki, jeśli chodzi o infrastrukturę. Jest tylko jedna hala w Łodzi. Pierwsze dwa tygodnie stycznia spędziłyśmy jednak na Słowacji i jeszcze kolejny tydzień poćwiczymy w Łodzi.

Co potem?

Kołosińska: To już tylko ciepłe kraje. Trzy tygodnie w Porta Preta, trzy tygodnie na Teneryfie i kolejne trzy tygodnie w Grecji. Nie mamy jeszcze planów na kwiecień. W Polsce będziemy jednak tylko przejazdem. Szybkie przepakowanie i lecimy dalej.

Jak często trenujecie?

Brzostek: Przynajmniej dwie godzinny dziennie spędzamy na boisku. Do tego trzy razy w tygodniu ćwiczymy po dwie godziny w siłowni. A jeśli nie jesteśmy na siłowni, to mamy dodatkowy trening na plaży.

Mocny trening, ale w tym roku jest się o co bić. Jesteście blisko awansu na Igrzyska w Rio de Janeiro. To chyba wasz główny cel?

Kołosińska: Wszystko temu w tym roku podporządkowujemy. W rankingu, który decyduje o awansie, jesteśmy tuż pod kreską. Brakuje niewiele, ale musimy potwierdzić swoje aspiracje dobrymi występami. W zeszłym roku dwukrotnie zdobyłyśmy piąte miejsca w turniejach Grand Slam World i tylko dzięki takiej postawie damy radę zdobyć kwalifikację do Rio.

Najważniejszym punktem sezonu będą jednak mistrzostwa świata w Holandii.

- Sezon trwa od maja do końca września, ale rzeczywiście MŚ są dla nas najważniejsze. Wszystko dlatego, że to po pierwsze prestiż. A po drugie i najważniejsze, zdobyte na tym turnieju punkty do rankingu liczą się podwójnie. Tutaj dobry występ może dać nam już upragniony awans do Rio, a słaby nawet pogrzebać nasze marzenia. Na poprzednich mistrzostwach świata zajęłyśmy dziewiąte miejsce. Teraz chciałybyśmy zrobić krok do przodu i awansować choćby o jedną pozycję.

Spotkałyście się z młodzieżą w piątek Gimnazjum nr 5, gdzie w specjalnej akademii ćwiczą wasze następczynie.

- To bardzo ważne, że miasto i szkoły angażują się w program szkolenia w Siatkarskich Ośrodkach Szkolnych. Choć na takie spotkania z reguły nie mamy wiele czasu, bardzo chętnie korzystamy z zaproszenia. Jeśli choć jedna osoba dzięki takiemu spotkaniu zdecyduje się zawodowo uprawiać sport, to będzie wielki sukces.

* Kinga Kołosińska i Monika Brzostek to najlepsza polska para siatkówki plażowej. Ich największy sukces to dziewiąte miejsce w mistrzostwach świata w 2013 roku w Starych Jabłonkach i dwa piąte miejsca w turniejach Grand Slam Word. W 2009 roku zdobyły złoto MŚ juniorek.