Sport.pl

MŚ. Rozdarte serce trenera. Bogdanov kontra Polska

- Bogdanowowi życzyłem jak najlepiej, ale chciałem, aby to Polska wygrała - mówi po zwycięskim meczu biało-czerwonych z Rosją Piotr Dropek, trener bramkarzy Azotów, w których gra golkiper rodem z Petersburga.
Rozmowa z Piotrem Dropkiem

Wiesław Pawłat: W każdym dotychczasowym spotkaniu naszych piłkarzy ręcznych na MŚ trzeba było mieć nerwy ze stali. Wszystkie spotkania gramy na styku. Z czego to wynika?

Piotr Dropek: Myślę, że chłopaki cały czas chcą grać do przodu i nie zawsze przynosi to pożądany skutek, bo łatwo o błąd, a to kończy się zwykle stratą bramki. Kiedy grają bez szaleństw, to sobie radzą. Poza tym w każdym spotkaniu przytrafia nam się chwila słabości, szczególnie jak prowadzimy. Wtedy chcemy zbytnio przyśpieszyć i popełniamy błędy, które skrzętnie wykorzystują rywale i nas dochodzą. Potem przychodzi chwila uspokojenia i w końcu udaje nam się przeciwnika złamać.

W imprezie, która odbywa się w Katarze, gra sześciu zawodników Azotów. Jak się spisują?

- Różnie. Kosta Savic i Nikola Prce, którzy bronią barw Bośni i Hercegowiny starają się, jak mogą, ale z powodu wcześniejszych kontuzji nie są w pełni przygotowani do tej imprezy. Zresztą Savic doznał urazu kolana i dla niego ten turniej już się skończył. Natomiast mocnym punktem Czechów jest Jan Sobol, lecz jego zespół gra słabo. Z kolei nasz Przemek Krajewski bardzo dobrze zagrał z Argentyną. Był to chyba najlepszy mecz w jego reprezentacyjnej karierze. Z Rosją się trochę zagubił, ale na szczęście udało się wygrać [26:25 - przyp. red]. Myślę jednak, że będzie spisywał się coraz lepiej. Natomiast Piotr Masłowski na razie siedzi na trybunach, ale jest szansa, że trener Michael Biegler jeszcze po niego sięgnie w dalszej fazie turnieju.

Twoim podopiecznym jest też Wadim Bogdanov, który strzeże bramki Rosji, a wcześniej pracowałeś także z Piotrem Wyszomirskim. Jak oceniasz ich występy?

- Można powiedzieć, że Bogdanov w meczu z Polską trzymał Rosjanom wynik. Obronił wiele bardzo groźnych rzutów, w tym także dwa karne. Zagrał bardzo dobrze, choć w kilku sytuacjach mógł zachować się lepiej. Powiem szczerze, że szczególnie mnie to nie zmartwiło, bo choć życzę mu jak najlepiej, to chciałem, aby to Polska wygrała. Natomiast Piotrek Wyszomirski nabrał dojrzałości. To już klasowy bramkarz. Miał bardzo dobrą pierwszą połowę z Rosją, ale po przerwie było już gorzej, zastąpił go Sławek Szmal i stanął na wysokości zadania, podobnie zresztą jak w poprzednim wygranym meczu z Argentyną [24:23 - przyp. red.]. Myślę, że Piotrek powoli powinien przejmować pałeczkę pierwszego golkipera kadry, przyjmować na siebie główne uderzenie, a Sławek swoje doświadczenie i wielkie umiejętności wykorzystywać w końcówce.

Remis w najbliższym meczu z Arabią Saudyjską praktycznie zapewnia nam awans, ale czeka nas jeszcze spotkanie z Danią, które przesądzi o tym, które miejsce w grupie zajmiemy. Damy radę Skandynawom?

- Duńczycy zremisowali z Argentyną oraz Niemcami i widać wyraźnie, że nie jest to już ta drużyna z ostatnich mistrzostw świata, gdzie dotarła do finału. Nowy trener dokonał w zespole kilku zmian i potrzeba trochę czasu, aby te klocki odpowiednio poukładać. Myślę, że będzie to bardzo podobne spotkanie do tego z Rosją. Wierzę też, że możemy z tego starcia wyjść zwycięsko.

A czy Polacy są w stanie wrócić znad Zatoki Perskiej z medalem?

- Oczywiście. Ja jestem optymistą i liczę na to, że nasza reprezentacja będzie walczyła o złoto.



DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU