Sport.pl

Lewandowski, Janowicz, Gęga, Syprzak zlicytowani! Na balu charytatywnym [zdjęcia]

Już po raz 12. odbył się Charytatywny Bal ?Sportowa Gwiazdka?. Po raz kolejny imprezę zorganizowano w lubelskim Hotelu Victoria. Zabawa była przednia, licytowano także ostro. Tym razem dochód z aukcji wspomoże 16-letniego Michała Dziurskiego.
Od samego początku bal organizuje Lubelska Unia Sportu i środowisko karate tradycyjnego. Od lat biorą w nim udział artyści, sportowcy, trenerzy, działacze, dziennikarze i oczywiście sympatycy sportu. Wprawdzie w tym roku zabrakło żelaznego uczestnika zabawy prezesa LUS Bogusława Trojana, którego "dopadł" Katar, ale jak sam zapewniał duchowo z uczestnikami imprezy był. Nieobecność tę trzeba jednak uznać za usprawiedliwioną, bowiem przebywa on służbowo w Azji, gdzie polscy piłkarze ręczni walczą na mistrzostwach świata. Szefa godnie reprezentował jego zastępca Andrzej Maciejewski, jednocześnie prezes Lubelskiego Związku Karate Tradycyjnego, współtwórca tej imprezy. - Bardzo się cieszę, że po raz kolejny udało nam się spotkać w tym gronie, bo niektórzy uczestnicy balu są z nami od początku, ale także bardzo serdecznie witam tych, którzy przybyli na naszą imprezę po raz pierwszy i mam nadzieję, że z nami zostaną - mówił Andrzej Maciejewski. - Liczę też na to, że licytując wiele przedmiotów ofiarowanych na aukcję, pomożemy Michałowi w dalszym leczeniu.

Do wyboru, do koloru

A gadżetów jak zwykle było mnóstwo. Od kalendarza z autografem piłkarza Roberta Lewandowskiego i jego żony, znanej karateczki Anny Lewandowskiej, koszulek reprezentantów Polski Kamila Syprzaka i Piotra Chrapkowskiego, ich koleżanek po fachu Marty Gęgi i Agnieszki Koceli, piłki do tenisa podpisanej przez Jerzego Janowicza czy futbolówki sygnowanej przez piłkarzy Wisły Kraków, po policyjne pluszaki ponoć chroniące przed mandatami i dzieła sztuki. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, ale i dla swoich dzieci również, bo takie fanty też się pojawiły.

Tym razem w rolę prowadzących licytację wcielili się Andrzej Maciejewski i Daniel Iwanek. Jak na prawdziwych mistrzów przystało - obaj w swojej karierze byli najlepsi na świecie - spisali się rewelacyjnie. Dzielnie ich w tym wspierała wielce utytułowana karateczka Barbara Marciniak, a do kupowania dzieł sztuki gorąco zachęcała projektantka mody Agnieszka Tokarz-Iwanek. Oprzeć się im po prostu było nie sposób, a walka o gadżety często była bardzo zacięta i wylicytowano wszystko, co ofiarowano.

Dochód z aukcji w kwocie 13.200 zł. wesprze dotkniętego bardzo rzadką chorobą - neuromyelitis optica (NMO) Michała Dziurskiego, który od siódmego roku życia jest pacjentem Kliniki Neurologii i Epileptologii Centrum Zdrowia Dziecka. - Choroba ta charakteryzuje się tym, że zajmuje ośrodki zawiadujące ruchem, wzrokiem, innymi zmysłami, ale nie zaburza funkcji poznawczych. Michałem opiekuje się jedynie mama, której coraz trudniej udźwignąć ciężar opieki, także w dosłownym znaczeniu - pisze prof. dr hab. n. med. Sergiusz Jóźwiak, posiadacz 7 kyu w karate tradycyjnym, prosząc o wsparcie.

Podziękowania, taniec i kata

Warto dodać, że specjalny list z podziękowaniami do organizatorów i ofiarodawców wystosowała pani Magdalena Warsz-Orakzai, mama Jakuba Warsz-Orakzai, na rzecz którego przeznaczony był dochód z aukcji na ubiegłorocznym balu. Stan chłopca znacznie się poprawił. - Bardzo się cieszę, że przed rokiem pomogliśmy Kubie i są już tego wymierne efekty, mam nadzieję, że podobnie będzie w przypadku Michała. A ja już dziś zapraszam wszystkich na przyszłoroczny bal, bo dla nas to wielka sprawa pomagać tym, którzy tego potrzebują - podsumował Andrzej Maciejewski.

Wracając do samej zabawy, to jak zwykle była wspaniała, choć nie zapomniano o sporcie. W pewnym momencie tańce zostały przerwane, a uczestnicy imprezy pod okiem sensei Maciejewskiego wykonali kata - dla niewtajemniczonych to specjalny układ przedstawiający walkę z wyimaginowanym przeciwnikiem. Pewna trudność polegała na tym, że ćwiczono... w strojach balowych, ale jak się okazało dla chcącego nie ma nic trudnego i wszyscy podołali temu wyzwaniu. Po prostu sportowcy po raz kolejny udowodnili, że potrafią trenować, bawić się, a i pomocy potrzebującym także nie odmówią.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU