Mistrzynie nadal niepokonane. Hit dla MKS Selgros

W szlagierowym spotkaniu PGNiG Superligi przewodzące ligowej stawce piłkarki ręczne MKS Selgros zmierzyły się w Koszalinie z trzecią w tabeli Energą AZS. Po zaciętym meczu lepsze okazały się lublinianki i nadal są w tym sezonie niepokonane.


Mecz miał dodatkowy smaczek, bo trenerem gospodyń jest Edward Jankowski, który przez lata prowadził lubelski zespół i odniósł z nim wiele sukcesów. Pod jego wodzą drużyna znad Bystrzycy zdobywała tytuły mistrza kraju i Puchary Polski. Kiedyś w tym zespole czołową zawodniczką była Sabina Włodek, która potem zastąpiła go na trenerskiej ławce i teraz przyszło jej walczyć ze swoim nauczycielem, bo przy nim stawiała swoje pierwsze w karierze szkoleniowej kroki. W Koszalinie Jankowski pracuje od niedawna i, jak sam twierdzi, ciągle traktuje MKS Selgros jako "trochę swój klub".

Na boisku jednak sentymentów nie było. Mecz był bardzo wyrównany. Gospodynie postawiły na agresywną obronę i jak mogły uprzykrzały życie mistrzyniom Polski. W pierwszej połowie wynik najczęściej oscylował wokół remisu. Wprawdzie lublinianki w pewnym momencie po trafieniu Jessiki Quintino zdołały odskoczyć na dwie bramki (7:5), ale potem przez kilka minut nie zdołały zdobyć gola, co skrzętnie wykorzystały gospodynie. Po kwadransie gry i bramce Aleksandry Kobyłeckiej to one wygrywały 8:7. Ostatecznie pierwsza część meczu zakończyła się prowadzeniem akademiczek 17:16.

Po zmianie stron do głosu doszły lublinianki. Kadra zespołu z Koszalina jest dość szczupła, więc i pole manewru o wiele mniejsze niż w zespole znad Bystrzycy. Wyraźnie dało to o sobie znać w drugiej części meczu, choć trzeba powiedzieć, że gospodynie grały niezwykle ambitnie. Poza tym w ich szeregach świetną partię rozgrywała bramkarka Beata Kowalczyk. Natomiast MKS Selgros zaczął zdecydowanie lepiej bronić, co sprawiło, że koszalinianki miały bardzo duże kłopoty ze sforsowaniem lubelskiej defensywy. Na kwadrans przed końcem spotkania wydawało się, że już jest po meczu, bo rozpędzone mistrzynie Polski po golu Kristiny Repelewskiej odskoczyły na pięć bramek (24:19). Energa AZS nie zamierzała jednak rezygnować i ambitnie odrabiała straty, które po trafieniu najlepszej snajperki tego spotkania Kobyłeckiej stopniały do jednej bramki (23:24). W końcówce jednak więcej zimnej krwi zachowały lublinianki, które wygrały 27:24 i sprawiły, że zespół z Koszalina po raz pierwszy w tym sezonie przegrał we własnej hali, a one zachowały miano drużyny niepokonanej.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Energa AZS 24 (17)

MKS Selgros 27 (16)

AZS Koszalin: Prudzienica, Kowalczyk - Kobyłecka 9, Matuszczyk 5, Błaszczyk 3, Chmiel 2, Muchocka 2, Garović 1, Kalska 1, Załoga 1, Balle.

MKS Selgros: Dzhukeva, Baranowska - Drabik 6, Repelewska 5, Quintino 5, Małek 4, Nestsiaruk 4, Skrzyniarz 2, Rola 1, Gęga, Mihdaliova.

Kary: Energa AZS - 4 min, MKS Selgros - 4 min.

Sędziowali: Paweł Kaszubski i Piotr Wojdyr (Gdańsk)

Widzów: 2650.