- Liczą się punkty. Komentarze po horrorze AZS [Zdjęcia]

To był jeden z najbardziej dramatycznych meczów w tym sezonie w Tauron Basket Lidze Kobiet. Pszczółki AZS UMCS dopiero po dogrywce pokonały Basket Gdynia. - Nie sztuką jest wygrać, gdy wszystko się układa. Ważne jest, żeby odnieść zwycięstwo, gdy nie idzie - przekonywał Krzysztof Szewczyk, trener akademiczek.
Dogrywki potrzebowały lubelskie koszykarki, aby wygrać piąty mecz w lidze. Zawodniczki z Gdyni wysoko postawiły poprzeczkę faworytkom z Lublina. Wynik przez całe 45 minut spotkania oscylował w okolicach remisu, ale ostatecznie to Pszczółki uniosły ręce w geście triumfu. Wygrana 75:74 pozwoli akademiczkom nadal liczyć się w walce o play-off.



Vadim Czeczuro (trener Basketu Gdynia):



Przede wszystkim gratuluję akademiczkom wygranego meczu. Był to naprawdę ładny mecz dla kibiców. Przyjechaliśmy trochę osłabieni personalnie, ale nie moralnie. Moje dziewczyny naprawdę walczyły cały mecz. Ostrzegałem je, że Lublin ma zabójcze kontrataki, bardzo dużo i bardzo dobrze grają jeden na jeden. Troszeczkę nam zabrakło szczęścia. Przed upływem głównego czasu i w dogrywce mieliśmy trzy rzuty na koniec z czystych pozycji. Niestety nie trafiliśmy.



Dominika Miłoszewska (Basket Gdynia):



Ja również gratuluję zespołowi z Lublina. Myślę, że zagrałyśmy naprawdę dobre spotkanie. W końcówce, tak jak trener powiedział, zabrakło trochę szczęścia. Na pewno ta porażka nas mocno zabolała, bo bardzo chciałyśmy wygrać. Jeśli kolejne mecze zagramy na takim samym poziomie, to myślę, że będziemy w stanie wygrać kilka kolejnych spotkań.



Krzysztof Szewczyk (trener Pszczółka AZS UMCS):



Gratulacje dla zespołu Vadima. Naprawdę zagrały bardzo dobre spotkanie. My rozegraliśmy złe spotkanie, ale dziewczynom powiedziałem w szatni - nie sztuką jest wygrać, kiedy się dobrze gra. Weszliśmy słabo w ten mecz. Ciążyła na nas presja, ale żeby grać o coś więcej niż utrzymanie, to musimy takie mecze zdecydowanie lepiej rozgrywać. To był taki niewygodny pojedynek, bo wszyscy oczekiwali od nas zwycięstwa. Jakbyśmy przegrali, to by była katastrofa. Chwała dziewczynom za to, że podniosły się, pokazały charakter, jak nie idzie. Zespół Basketu dwa razy w regulaminowym czasie gry i w dogrywce mógł rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść. Dzisiaj szczęście było po naszej stronie i z tego należy się cieszyć, bo tak naprawdę nikt nie będzie pamiętał, jak graliśmy, liczą się dwa punkty, które mamy na koncie.



Aldona Morawiec (Pszczółka AZS UMCS):



Również chciałam podkreślić, że to było dla nas niezwykle trudne spotkanie, gdyż z koleżankami w szatni zdążyłyśmy zamienić kilka zdań, to poszły nawet głosy, że to było najtrudniejsze spotkanie w tym sezonie. Grało się naprawdę ciężko. Gdynia nie odpuszczała nawet metra na boisku ani w ataku, ani w obronie. Musiałyśmy o każdy kawałek boiska walczyć. Myślę, że takie mecze mogą się podobać kibicom. Po takich meczach na pewno jest ogromna przyjemność, jeśli ma się zwycięstwo na koncie.