Dziki postraszyły Clearex, ale w pucharze nie zagrają

Futsaliści AZS UMCS Lublin odpadli w 1/16 Pucharu Polski. Przeciwnik był jednak wymagający, bo to grający o szczebel wyżej Clearex Chorzów, który jest trzecią siłą polskiej ekstraklasy. Podopieczni trenera Artura Gadzickiego ulegli 0-3 (0-0).
Piłkarze z Chorzowa to pięciokrotni mistrzowie Polski, choć ostatni triumf w rozgrywkach ligowych odnieśli osiem lat temu. Różnica klas nie była jednak aż tak bardzo widoczna na parkiecie hali Globus. Co prawda to zawodnicy Clearexu częściej byli w posiadaniu piłki, ale akademicy starali się odpowiadać kontratakami oraz strzałami z dalszej odległości. Na pół minuty przed przerwą znakomitą szansę na pierwszego gola mieli gospodarze. Rzut wolny wykonany przez Wojciecha Boniaszczuka z trudem sparował golkiper Clearexu. Dobitka Arkadiusza Banachiewicza została w ostatniej chwili zablokowana. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Zadecydowało doświadczenie

Druga część meczu zaczęła się od mocnego uderzenia gości. Strzał chorzowian z trzeciego metra zatrzymał się na poprzeczce bramki akademików. Futsaliści Clearexu zmienili nieco taktykę, atakując agresywnym pressingiem na połowie rywala. W 25. minucie idealną okazję dla UMCS-u zmarnował Marco Aurelio, bowiem z dwóch metrów nie trafił nawet w światło bramki. Dwie minuty później ten sam piłkarz w sytuacji sam na sam strzelił wysoko ponad bramką. W 32. minucie znów swoją szansę mieli gospodarze, jednak w sytuacji sam na sam oddali strzał prosto w leżącego już bramkarza. Dwie minuty później goście w szczęśliwy sposób wyszli na prowadzenie. Zagrana w pole karne piłka odbiła się rykoszetem od obrońcy UMCS-u i trafiła do będącego w sytuacji sam na sam napastnika gości, który nie miał problemu z pokonaniem Górskiego. W 35. minucie gry było już 2:0 dla przyjezdnych, którzy popisali się golem po ładnej zespołowej akcji. Na minutę przed końcem meczu goście przypieczętowali swoje zwycięstwo zdobywając gola na 3:0.

Dobry prognostyk przed ligą

- Mimo porażki jestem zadowolony z postawy mojego zespołu - twierdził Artur Gadzicki, opiekun zespołu AZS UMCS. - Ktoś kto nie był na spotkaniu, mógłby pomyśleć, że Clearex przyjechał i miał w Lublinie spacerek. Z naszej strony jak na przeciwnika z górnej części tabeli ekstraklasy mogę śmiało powiedzieć, że zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Do momentu straty bramki mieliśmy swoje sytuacje. Jestem przekonany, że to spotkanie zaprocentuje także w lidze.

W następną sobotę lublinianie powrócą do rywalizacji w ramach I ligi grupy południowej. We własnej hali podejmą oni zespół Futsal Nowiny.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU