Lubelski kronikarz sportowy. Teraz będzie o Nielsenie

Niedawno odebrał w stołecznym Domu Literatury prestiżową nagrodę im. Witolda Hulewicza. Znalazł się w doborowym gronie laureatów, gdyż wyróżnienie to otrzymali m.in. znakomity dziennikarz Bohdan Tomaszewski czy aktorka Halina Machulska. W przypadku Macieja Maja, bo o nim mowa, kapituła doceniła jego książkę pt. ?Ring wolny?.
Rozmowa z Maciejem Majem*

Wiesław Pawłat: Czy ten sukces cię zaskoczył?

Maciej Maj: Oczywiście, że tak. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem nawet, że byłem do tej nagrody nominowany. O wszystkim dowiedziałem się dopiero po decyzji kapituły. To dla mnie wielka nobilitacja, bo jak się okazało, do tegorocznej edycji było aż 226 zgłoszeń. Dodam jeszcze, że w gronie laureatów znalazł się też dziennikarz wywodzący się z Lublina Romuald Wiśniewski, który aktualnie mieszka w Warszawie.

Zajmujesz się głównie tematyką żużlową. Dlaczego tym razem napisałeś o boksie?

- Inspiracją była postać legendarnego zawodnika, trenera i masażysty Stanisława Zalewskiego. Pan Stasio, bo tak go wszyscy nazywali, pomagał nie tylko wielkim sportowcom, ale także zwykłym ludziom, takim jak ja. Poznałem go na początku lat 90. i na własnej skórze odczułem zbawienny wpływ jego masażu zarówno na ciało, jak i na duszę. Był to człowiek niezwykły. Wspomnę także, że wraz z legendarnym trenerem Feliksem Stammem i Pawłem Szydło tworzył polską szkołę boksu, która stała się słynna na cały świat. Powiem też, że dzięki życzliwym osobom dotarłem do pamiątek po nim zgromadzonych w lubelskim Muzeum na Zamku, co sprawiło, że książka jest pełniejsza. I jeszcze jedno - mam satysfakcję, że udało mi się dokonać tego, co panu Stasiowi, który był encyklopedią polskiego pięściarstwa, nie było dane. Otóż chciał pozostawić po sobie książkę. Jemu się nie udało, ale ja spełniłem jego marzenia.

"Ring wolny" był trzecią twoją książką. O czym były poprzednie?

- Zacząłem od pozycji "Z Koziołkiem na plastronie" opowiadającej o dziejach sekcji żużlowej lubelskiego Motoru w latach 1962-1995. Druga to "Da-Di przerwany wyścig". Opisałem w niej życie tragicznie zamarłego w 2004 roku mistrza świata juniorów na żużlu Roberta Dadosa. Za tę drugą otrzymałem nagrodę "Złote koło".

Skąd ta wielka pasja do żużla i wszystkiego, co z nim związane?

- Wychowywałem się na ul. Nadbystrzyckiej. Razem zresztą ze świetnym później piłkarzem Jackiem Bąkiem. Pod domem było słychać warczące na torze przy al. Zygmuntowskich motocykle. Potem z pomocą ojca trafiłem na stadion, połknąłem bakcyla i trwa to do dziś. Natomiast Jacek Bąk wybrał piłkę, ale quadem i motocyklem też jeździ.

Nie odepchnął cię od tego sportu nawet tragiczny wypadek, któremu uległeś przed laty w drodze powrotnej z meczu żużlowego i teraz musisz się poruszać na wózku inwalidzkim?

- Los bywa czasem okrutny, ale to zdarzenie z 1991 roku absolutnie nie sprawiło, że nabrałem jakiejś awersji do żużla. Po prostu teraz służę tej dyscyplinie w inny sposób. Natomiast nie zamykam się tylko na speedway, interesuję się też innymi dziedzinami sportu.

Wygląda na to, że "Ring wolny" był tylko takim przerywnikiem w pisaniu o czarnym sporcie...

- Masz rację. Powstała już kolejna książka. Tym razem pod tytułem "Hans Nielsen - Profesor w Lublinie" obrazująca wszystkie kontakty duńskiego mistrza świata zarówno sportowe, jak i towarzyskie, w latach 1990-2013. Udało mi się zgromadzić ponad pół tysiąca zdjęć, z czego w książce liczącej 290 stron jest zamieszczonych 370.

Kiedy ta pozycja trafi do rąk czytelników?

- Odpowiem tak - 1 kwietnia 2015 roku minie 25 lat od debiutu Hansa Nielsena w Motorze. Dobrze by było, aby zawodnik, który w lubelskim sporcie zapisał tak piękną kartę, był odpowiednio uhonorowany. Temu między innymi ma służyć ta książka. Nie wiem, czy uda się ją wydać w tym terminie, bo to, kiedy się ukaże, zależy od możliwości finansowych, a nie ukrywam, że jest z tym ciężko. Liczę jednak, że wspólnymi siłami i przy wsparciu ewentualnych sponsorów uda się doprowadzić ten projekt do szczęśliwego końca. Na moim Facebooku ustawiony jest już profil "Hans Nielsen - Profesor w Lublinie" i można tam zasięgać informacji na temat tej pozycji na bieżąco.

*Maciej Maj jest autorem książek o tematyce sportowej. Jego teksty ukazywały się też m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Tygodniku Żużlowym".



DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU