Bezsilność na Węgrzech. Kobieta zmienną jest

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Z dużymi nadziejami jechała reprezentacja polskich piłkarek ręcznych na mistrzostwa Europy. Do optymizmu upoważniała postawa biało-czerwonych w ubiegłorocznych mistrzostwach świata, gdzie zespół trenera Kima Rasmussena był jedną z rewelacji imprezy. Polska została czwartą drużyną globu. Wygląda na to, że trochę na wyrost, choć mistrzostwa Starego Kontynentu są trudniejszym turniejem od mistrzostw świata, a to z tej racji, że orientalnych drużyn raczej tu nie ma.

Mimo wszystko wygranie zaledwie jednego meczu - z Rosją podczas całych mistrzostw do sukcesów zaliczyć nie można i rozpatrywać należy raczej w kategorii klęski. Ostatecznie nasza reprezentacja, w której grały trzy zawodniczki mistrza Polski MKS Selgros, a kilka innych też miało w swojej karierze przygody z lubelskim klubem, wprawdzie awansowała do drugiej fazy, ale uplasowała się dopiero na 11. miejscu, w zdobyciu którego wydatnie wsparła Polki Słowacja. Nasze południowe sąsiadki też na tym etapie rozgrywek nie zdobyły żadnego punktu, ale przegrywały wyżej. Muszę tu dodać, że zajęcie tej lokaty było niezmierne ważne ze względu na to, że tylko 11 zespołów będzie rozstawionych przed kolejnymi mistrzostwami świata. Wprawdzie nasze piłkarki trafiły na wymagające rywalki, ale zastanawiała mnie huśtawka formy naszych zawodniczek, które miały świetne momenty w potyczce z Danią czy toczyły wyrównaną walkę z mistrzem olimpijskim Norwegią, ale koniec był zawsze taki sam, czyli Polki schodziły z parkietu pokonane. Niestety kompletnie straciła blask gwiazda ostatnich mistrzostw świata Alina Wojtas. To mnie bardzo dziwi, bo przecież przed rokiem ta zawodniczka grała w barwach MKS Selgros, a od nowego sezonu występuje w jednym z najsilniejszych klubów Europy - norweskim Larviku, więc powinna prezentować jeszcze wyższą formę. Trudno się w tym wszystkim połapać. Kiedyś jeden z trenerów rosyjskich, tłumacząc niespodziewany wynik swojej drużyny, odrzekł filozoficznie: "nu kak skazat - eto żeński gandbol". A jak wiadomo, kobieta zmienną jest...



DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU