Pszczółka AZS UMCS Lublin w tym roku zagra już tylko jeden mecz

Planowany na sobotę mecz pomiędzy lubelskimi ?Pszczółkami? i Basketem Konin został przełożony na 23 stycznia.
Z miejscem rozegrania spotkania w najbliższej kolejce Tauron Basket Ligi Kobiet problem pojawił się już jakiś czas temu. Początkowo gospodyniami miały być koszykarki z Konina, ale na prośbę akademiczek mecz został przeniesiony do Lublina. Powodem tej decyzji były problemy z dostępnością hali. Teraz okazało się, że w Lublinie mecz również nie może się odbyć 13 grudnia.

W związku z tym zawodniczki trenera Krzysztofa Szewczyka zakończyły serię meczów u siebie na trzech spotkaniach. Najpierw lublinianki pokonały MKK Siedlce, później wygrały z wicemistrzyniami kraju CCC Polkowice, a w ostatni weekend musiały przełknąć gorycz porażki, przegrywając z AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski. - Gdyby ktoś nam powiedział przed meczem z MKK, że wygramy dwa spotkania z rzędu, wzięlibyśmy taki wynik w ciemno. Szkoda jednak trochę starcia z Gorzowem Wielkopolskim. Zabrakło nam sił w ostatniej kwarcie - przyznał trener Pszczółki AZS UMCS Krzysztof Szewczyk.

Czas na regenerację

Lubelska ekipa ma teraz więcej czasu na odpoczynek i przygotowanie do kolejnego meczu. Kolejne spotkanie akademiczki rozegrają dopiero 20 grudnia, kiedy zmierzą się na wyjeździe z Energą Toruń. Przypomnijmy, że w pierwszym starciu obu drużyn w hali MOSiR lepsze okazały się podopieczne torunianki, które po zaciekłym boju wygrały 72:69. - Pierwszy mecz z Toruniem przegraliśmy tylko jednym trafieniem. Teraz będziemy mieć więcej czasu na przygotowanie. Popracujemy nad indywidualnym treningiem każdej z dziewczyn. Musimy poprawić naszą grę w ofensywie, zwłaszcza skuteczność - zapowiada trener Krzysztof Szewczyk.

Powołanie do kadry

Tymczasem Kinga Piędel została powołana do reprezentacji Polski U-18. Od 18 do 21 grudnia kadrowiczki rozegrają pierwszy turniej szkoleniowy. Do kolejnego przystąpią zaraz po świętach (26-30 grudnia).

Koszykarka z Lublina staje więc przed szansą znalezienia się w kadrze narodowej na lipcowe mistrzostwa Europy słoweńskiej miejscowości Celje. Polki trafiły do grupy B i zmierzą się w niej z Hiszpanią, Rosją i Portugalią. - Reprezentowanie mojego kraju w koszulce z orzełkiem na piersi to dla mnie niezwykle ważna rzecz - mówi zawodniczka. - Miałam już okazję zagrać na mistrzostwach Europy do lat 16. Każdy kolejny mecz budził we mnie niesamowite emocje. To powołanie jest następnym etapem w mojej karierze. Rozpoczynam teraz walkę o znalezienie się w wąskiej "dwunastce", która pojedzie na przyszłoroczne ME. Wstępuję na nową drogę i jestem dumna, że zostałam wyróżniona - przyznaje Piędel.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU