Azoty znowu ze Stalą. Szpital w puławskim zespole

W niedzielę piłkarze ręczni Azotów przegrali u siebie w meczu ligowym ze Stalą Mielec. Okazja do rewanżu nadarza się już w środę, bo tego dnia oba zespoły spotkają się ponownie - z tym, że tym razem w 1/8 rozgrywek o Puchar Polski i w Mielcu.
Puławianie grają ostatnio w ekspresowym tempie. Muszą połączyć rozgrywki w PGNiG Superlidze z grą w Challenge Cup, a teraz doszedł jeszcze Puchar Polski. Trzeba powiedzieć, że Azoty grają ze zmiennym szczęściem. Największy zawód sprawiają w lidze, w której spisują się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Natomiast dobrze sobie radzą na europejskich parkietach, gdzie w III rundzie rozgrywek Challenge Cup wyeliminowali ubiegłorocznego finalistę tej imprezy - serbską Metaloplastikę Sabac. Jak będzie w pucharze krajowym? Trudno powiedzieć, bo rywal jest mocny i przed trzema dniami ograł drużynę puławską - i to nad Wisłą. Wprawdzie mecz był bardzo zacięty, ale to drużyna trenera Pawła Nocha była górą i wygrała 35:33. Gospodarze walczyli bardzo ambitnie, dużo biegali, ale wyglądało na to, że w końcówce zabrakło im sił. Być może wynika to z tego, że kadra zrobiła się szczuplejsza. Z powodu kontuzji wypadło z gry trzech rozgrywających - Krzysztof Łyżwa leczy się już od dłuższego czasu, natomiast ostatnio dołączyło do niego dwóch reprezentantów Bośni i Hercegowiny - Nikola Prce i Kosta Savic. - Mamy w drużynie szpital - przyznaje Jerzy Witaszek, prezes Azotów. - Do trzech naszych rozgrywających dołączył też bramkarz Wadim Bogdanov. Łyżwa, Prce i Savic na pewno w Mielcu nie zagrają, natomiast pod znakiem zapytania stoi występ Bogdanova. Mam jednak nadzieję, że koniec roku będzie dla nas szczęśliwszy i zakończymy go dwoma zwycięstwami - pucharze i lidze.

Tak więc trener Ryszard Skutnik, który jeszcze przed rokiem prowadził Stal ma znacznie mniejsze pole manewru. W drugiej linii przeciwko mielczanom bardzo skutecznie zagrał Marko Tarabochia, który rzucił rywalom aż 11 bramek. Rozgrywający Azotów zapowiada na klubowej stronie internetowej, że w Mielcu on i koledzy zagrają równie ambitnie jak u siebie tylko znacznie skuteczniej.

Początek środowego meczu wyznaczono na godz. 18.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU