Nieudany wyjazd lubelskich "Dzików". Kamionka okazała się za mocna

Futsaliści AZS UMCS w 9. kolejce I ligi grupy południowej przegrali na wyjeździe z Kamionką Mikołów 4:7. Była to ich szósta ligowa porażka w obecnym sezonie.
Od samego początku spotkania lepsze wrażenie na parkiecie sprawiali gospodarze, którzy w 7. minucie za sprawą Sebastiana Jastrzębskiego objęli prowadzenie. Trzy minuty później było już 2:0 dla gospodarzy, a tym razem z gola cieszył się Robert Prus. Niezbyt udany początek nie podłamał jednak lublinian. Zawodnicy trenera Artura Gadzickiego grali ambitnie i po celnych strzałach Łukasza Gromby i Marka Lenartowicza doprowadzili do wyrównania.

Po zmianie stron gospodarze ostro wzięli się do roboty. Kolejne dwa gole na swoje konto dopisał Prus, a po jednej bramce w drugiej odsłonie dopisali Marcin Lewandowski i Adam Jasikowski. Z kolei niejako na osłodę, ze strony "Dzików" dwa gole zdobył Gromba i tym samym ustrzelił hat-tricka i ostatecznie mecz zakończył się przegraną lublinian 4:7. - Kluczowy był fragment między 25. a 27. minutą, kiedy straciliśmy trzy bramki z rzędu - mówił po meczu trener Artur Gadzicki. To niewątpliwie zaważyło na wyniku końcowym. Chcieliśmy się odkryć, zaatakować. Niestety, nie przyniosło to efektu, jakiego oczekiwaliśmy - dodaje.

Szkoleniowiec chwalił jednak swoich graczy. - Zagraliśmy naprawdę niezłe zawody. Mecz mógł się podobać. Dużo dynamiki, wiele sytuacji, przede wszystkim po naszej stronie. Na pewno na plus zaliczyłbym grę w ataku pozycyjnym. Przy dużej ruchliwości udawało nam się stworzyć przewagę. Mankamentem, co powtarzam wielokrotnie, była gra w obronie - ocenił Gadzicki.

W tym roku futsalistów AZS UMCS Lublin czekają jeszcze dwa spotkania. 6 grudnia do Lublina w ramach 10. Kolejki pierwszoligowych zmagań zawita trzecia w tabeli BSF Bochnia. ,,Dziki'" zajmują 9. miejsce i mają na swoim koncie dziewięć punktów.