Bryon Allen: To było okropne, ale nadal kocham Polskę

Podczas poniedziałkowego meczu Tauron Basket Ligi pomiędzy Turowem Zgorzelec i Wikaną Start doszło do skandalicznego incydentu. Pijany kibol wtargnął podczas rozgrzewki na parkiet i zaatakował czarnoskórego rozgrywającego lublinian Bryona Allena. Po meczu pojawiły się nawet pogłoski, że koszykarz opuści Polskę, ale Amerykanin nie zamierza się ruszać z naszego kraju.
Rozmowa z Bryonem Allenem*

Wiesław Pawłat, Bartosz Surman: Jak się czujesz trzy dni po tym zdarzeniu, które miało miejsce na parkiecie hali w Zgorzelcu?

Bryon Allen: Już wszystko jest dobrze. Ostatnie dni wykorzystałem na odpoczynek i wyrzucenie tego incydentu z mojej pamięci, po prostu na przejście nad tym przykrym doznaniem do porządku dziennego.

A co czułeś w momencie, gdy ten człowiek wszedł na parkiet i cię zaatakował?

- Nie czułem nic konkretnego. Rozgrzewałem się i w pewnym momencie zobaczyłem tego mężczyznę idącego w moim kierunku. Myślałem, że chce zwyczajnie przejść przez boisko, a ja czekałem na zbiórkę piłki. W pewnym momencie zauważyłem, że ten facet chce mnie uderzyć i wykonuje zamach w kierunku mojej twarzy. Na szczęście w porę wykonałem unik. Z pewnością winę za tę sytuację ponosi ochrona, która pozwoliła mu wejść na parkiet. Nie ukrywam jednak, że to było okropne.

Czy uważasz, że ta sytuacja miała wpływ na twoją postawę w meczu z mistrzem Polski?

- Przed spotkaniem byłem mocno skoncentrowany, chciałem zagrać jak najlepiej. Przecież czekała mnie i kolegów z drużyny walka z najlepszym zespołem w kraju. Być może zagrałbym lepiej, niestety nieco się rozkojarzyłem, ale nie ma co szukać wytłumaczeń. Efekt był taki, że nie udało nam się wygrać tego spotkania, choć oczywiście nie byliśmy faworytem.

We wtorek klub poinformował, że rozważasz wyjazd z Polski. To prawda?

- To chyba jakieś nieporozumienie, bo nic takiego nie powiedziałem. Nikomu nie mówiłem, że mam zamiar wyjechać i nie wiem, skąd pojawiły się takie informacje. W tym momencie jestem zawodnikiem Wikany Start i nic się w tej kwestii nie zmienia.

W takim razie kibice z Lublina mogą odetchnąć z ulgą, bo w bardzo krótkim czasie stałeś się ich ulubieńcem.

- Bardzo się z tego cieszę. Dlatego chciałbym, aby Wikana Start w każdym kolejnym meczu biła się o wygraną. To nasza misja. Zostaję w klubie właśnie po to, aby w każdym spotkaniu wraz z kolegami o to walczyć.

Powiedz, jak ci się podoba w Polsce i w Lublinie?

- Kocham to miasto. Bardzo cieszę się, że mogę grać dla takich kibiców. Kocham też Polskę i wszystko, co z nią związane. Nie zmienia tego nawet sytuacja, jaka miała miejsce w poniedziałek. Tak wobec mnie zachowała się tylko jedna osoba. Wszyscy inni ludzie, jakich do tej pory spotkałem w waszym kraju, zarówno w halach sportowych, jak i poza nimi, są bardzo mili, przyjacielscy i otwarci. Poza incydentem w Zgorzelcu nigdy nie doznałem żadnych przykrości.

Na zakończenie mógłbyś powiedzieć coś po polsku? Znasz już jakieś polskie słowa?

- Dzięki, dziękuję! Przede wszystkim za to, że lubelscy fani tak ciepło mnie przyjęli i troszczą się o mnie niemal na każdym kroku.

* Bryon Allen jest koszykarzem Wikany Start Lublin występującej w Tauron Basket Lidze



DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU

































Kocham Polskę



Podczas poniedziałkowego meczu Turon Basket Ligi pomiędzy Turowem Zgorzelec i Wikaną Start doszło do skandalicznego incydentu. Pijany kibol wtargnął podczas rozgrzewki na parkiet i zaatakował czarnoskórego rozgrywającego lublinian Bryona Allena. Po meczu pojawiły się nawet pogłoski, że koszykarz opuści Polskę, ale Amerykanin nie zamierza się ruszać z naszego kraju.

ROZMAWIALI: WIESŁAW PAWŁAT, BARTOSZ SURMAN



Rozmowa z Bryonem Allenem*

Wiesław Pawłat, Bartosz Surman: Jak się czujesz dwa dni po tym zdarzeniu, które miało miejsce na parkiecie hali w Zgorzelcu?

Bryon Allen: - Już wszystko jest dobrze. Ostatnie dni wykorzystałem na odpoczynek i wyrzucenie tego incydentu z mojej pamięci, po prostu na przejście nad tym przykrym doznaniem do porządku dziennego.

A co czułeś w momencie, gdy ten człowiek wszedł na parkiet i cię zaatakował?

- Nie czułem nic konkretnego. Rozgrzewałem się i w pewnym momencie zobaczyłem tego mężczyznę idącego w moim kierunku. Myślałem, że chce zwyczajnie przejść przez boisko, a ja czekałem na zbiórkę piłki. W pewnym momencie zauważyłem, że ten facet chce mnie uderzyć i wykonuje zamach w kierunku mojej twarzy. Na szczęście w porę wykonałem unik. Z pewnością winę za tę sytuację ponosi ochrona, która pozwoliła mu wejść na parkiet. Nie ukrywam jednak, że to było okropne.

Czy uważasz, że ta sytuacja miała wpływ na twoją postawę w meczu z mistrzem Polski?

- Przed spotkaniem byłem mocno skoncentrowany, chciałem zagrać jak najlepiej. Przecież czekała mnie i kolegów z drużyny walka z najlepszym zespołem w kraju. Być może zagrałbym lepiej, niestety nieco się rozkojarzyłem, ale nie ma co szukać wytłumaczeń. Efekt był taki, że nie udało nam się wygrać tego spotkania, choć oczywiście nie byliśmy faworytem.

We wtorek klub poinformował, że rozważasz wyjazd z Polski. To prawda?

- To chyba jakieś nieporozumienie, bo nic takiego nie powiedziałem. Nikomu nie mówiłem, że mam zamiar wyjechać i nie wiem skąd pojawiły się takie informacje. W tym momencie jestem zawodnikiem Wikany Start i nic się w tej kwestii nie zmienia.

W takim razie kibice z Lublina mogą odetchnąć z ulgą, bo w bardzo krótkim czasie stałeś się ich ulubieńcem.

- Bardzo się z tego cieszę. Dlatego chciałbym, aby Wikana Start w każdym kolejnym meczu biła się o wygraną. To nasza misja. Zostaję w klubie właśnie po to aby w każdym spotkaniu wraz z kolegami o to walczyć.

Powiedz jak ci się podoba w Polsce i w Lublinie?

- Kocham to miasto. Bardzo cieszę się, że mogę grać dla takich kibiców. Kocham też Polskę i wszystko co z nią związane. Nie zmienia tego nawet sytuacja jaka miała miejsce w poniedziałek. Tak wobec mnie zachowała się tylko jedna osoba. Wszyscy inni ludzie, jakich do tej pory spotkałem w waszym kraju zarówno w halach sportowych jak i poza nimi są bardzo mili, przyjacielscy i otwarci. Poza incydentem w Zgorzelcu nigdy nie doznałem żadnych przykrości.

Na zakończenie mógłbyś powiedzieć coś po polsku? Znasz już jakieś polskie słowa?

- Dzięki, dziękuję! Przede wszystkim za to, że lubelscy fani tak ciepło mnie przyjęli i troszczą się o mnie niemal na każdym kroku.

* Bryon Allen jest koszykarzem Wikany Start Lublin występującej w Tauron Basket Lidze