Kapitalny start Azotów. Zwycięstwo w Serbii

Znakomicie rozpoczęli rozgrywki Challenge Cup piłkarze ręczni Azotów. Puławianie gładko pokonali na Bałkanach Metaloplastikę Sabac. Różnica sześciu bramek stanowi pokaźną zaliczkę przed rewanżowym spotkaniem - i w tej sytuacji prawdziwą sztuką byłoby nieawansowanie do kolejnej rundy.
Tak się złożyło, że w trzeciej rundzie tych rozgrywek, od której oba zespoły rozpoczęły rywalizację na europejskich parkietach - zmierzyły się drużyny, które w minionej edycji pucharowych zmagań doszły bardzo daleko. Metaloplastika dotarła aż do finału tych zmagań, gdzie musiała uznać wyższość szwedzkiego IK Savelhof, drużyna znad Wisły zakończyła swój udział w półfinale, a wyeliminował ją późniejszy zwycięzca tych rozgrywek. W lidze Azotom w tym sezonie idzie zdecydowanie poniżej oczekiwań. Dlatego doszło do zmiany trenera - Dragana Markovicia zastąpił Ruszard Skutnik. Na razie pod jego wodzą zespół nie przegrał żadnego meczu, choć ostatnie spotkanie w PGNiG Superlidze było słabe, a remis z beniaminkiem - Wybrzeżem Gdańsk, trudno uznać za sukces. Mimo wszystko przed wyjazdem do Serbii prezes klubu Jerzy Witaszek twierdził stanowczo, że jadą po wygraną, bo ich na to stać. Jak widać, wiara szefa klubu czyni cuda.

Wracając do samej potyczki, to w pierwszej siódemce puławian nieoczekiwanie pojawił się Paweł Kowalik, który zastąpił na prawym skrzydle reprezentanta Czech Jana Sobola i spisał się bardzo dobrze. Początek spotkania był nieco nerwowy dla obu stron. Zarówno gracze gospodarzy, jak i Azotów popełniali dość banalne błędy. Szybciej otrząsnęli się puławianie, szczególnie za sprawą swoich bałkańskich zawodników - Kosty Savica i Marko Tarbochii. W 10. minucie po trafieniu Przemysława Krajewskiego drużyna trenera Ryszarda Skutnika prowadziła 4:2. Potem jednak gracze puławscy jakby zatracili skuteczność pod bramką Serbów. Niemiłosiernie obijali słupki i poprzeczkę bramki Metaloplastiki, a jeśli już trafiali w światło bramki, to chcieli chyba uczynić bohaterem tego spotkania golkipera gospodarzy Darko Arsica. Tę indolencję skrzętnie wykorzystali miejscowi, którzy w 14. minucie objęli prowadzenie 6:5. Wprawdzie zaraz wyrównał Savic, ale riposta była natychmiastowa i zespół z Sabaca znowu wygrywał. Na szczęście puławianie nieźle grali w obronie, stąd drużyna serbska nie mogła odskoczyć na więcej niż jedną-dwie bramki. W 26. minucie Metaloplastika prowadziła 11:9, a na domiar złego kontuzji doznał Nikola Prce i musiał opuścić plac gry. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Azotów, które rzuciły trzy bramki z rzędu - dwie zdobył Tarbochia, a wspomógł go Krajewski i do przerwy zespół puławski prowadził 12:11.

Po zmianie stron trener Skutnik dokonał kolejnej roszady - mianowicie na środek rozegrania oddelegował reprezentacyjnego skrzydłowego Krajewskiego. Azoty zaczęły powoli zwiększać dystans. W puławskiej bramce świetnie spisywał się Vadim Bogdanov. W 48. minucie, po golu Savica, drużyna z nad Wisły wygrywała 18:15. Z upływem czasu przewaga zaczęła rosnąć. Na pięć minut przed końcem spotkania bramkarza gospodarzy pokonał Mateusz Kus i na tablicy wyników pojawił się rezultat 23:16 dla zespołu polskiego. Puławianie już do ostatniej syreny kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie i ostatecznie wygrali sześcioma bramkami26:20.

Za tydzień - 29 listopada - odbędzie się w Puławach spotkanie rewanżowe.

Metaloplastika 20 (11)

Azoty 26 (12)

Metaloplastika: Arsic - Obradovic 3, Pertovic 3, Delibasic 2, Dragicevic 2, Jezmirovic 2, Ostojic 2, Milos Savic 2, Jevtic 1, Markovic 1, Mitrovic 1, Stefanovic 1, Palevic.

Azoty: Bogdanov - Kosta Savic 6, Tarbochia 6, Masłowski 5, Krajewski 3, Skrabania 3, Kus 2, Kowalik 1, Grzelak, Prce, Przybylski

Kary: Metaloplastika - 12 min, Azoty - 12 min.

Sędziowali: Sigurd Thomasen i Tobias Schmack z Belgii

Widzów: 1000