Górnik został z jednym nominalnym napastnikiem

W ostatnim czasie sytuacja kadrowa Górnika Łęczna zdecydowanie się pogorszyła. Na przestrzeni ostatnich tygodni z kadry trenera Jurija Szatałowa wypadli Przemysław Kaźmierczak i Paweł Buzała, a Patrika Mraza czeka pauza za czerwoną kartkę.
Od kilku spotkań łęcznianie mają kłopot ze skutecznością i w ostatnim meczu na własnym stadionie podzielili się punktami, remisując 1:1 z Lechią Gdańsk. Napastników w tym spotkaniu wyręczył Patrik Mraz, który w skuteczny i zaskakujący sposób pokonał przed przerwą strzałem z rzutu wolnego Mateusza Bąka. Niestety, obrońca Górnika później zobaczył czerwoną kartkę i teraz czeka go pauza w grze.

Został jeden zdrowy napastnik

Po zmianie stron najlepszą sytuację do zdobycia kolejnej bramki miał Shpetim Hasani, ale nie potrafił jej wykorzystać. Kosowianin jest jednym z dwóch nominalnych napastników beniaminka ekstraklasy. Drugim snajperem Górnika w tym sezonie miał być Paweł Buzała, ale do tej pory nie może zaliczyć pobytu w Łęcznej do specjalnie udanego. Piłkarz jest od pewnego czasu kontuzjowany. - Od trzech tygodni nie trenuję z zespołem. Zmagam się z urazem obojczyka. Kontuzji nabawiłem się na treningu, po starciu bark w bark z jednym z partnerów. Na ten moment nie jestem w stanie powiedzieć, jak długo będę pauzować - wyznał zawodnik, dodając, że nawet sam z siebie żartuje i nazywa siebie statystą.

- Na początku sezonu udało mi się zagrać w kilku spotkaniach. Potem straciłem miejsce w składzie, a następnie przytrafił się uraz. Chciałbym jak najszybciej wrócić do gry, ale widzę po ręce, że nie jest jeszcze w pełni zdrowa - wyjawia zawodnik. Buzała obecnie trenuje indywidualnie i ma nadzieję, że niebawem będzie mógł wrócić do zajęć z piłkami. - Mam nadzieję, że za mniej więcej tydzień będę gotowy do treningu z pełnym obciążeniem. Jednak nie można tego w pełni przewidzieć - kończy.

Dwa urazy w ciągu roku

Dla byłego gracza Lechii Gdańsk, który uzbierał ponad 140 meczów w T-Mobile Ekstraklasie, obecny rok jest wyjątkowo nieudany. Już podczas poprzedniego sezonu Buzała przez długi czas zmagał się z inną kontuzją. Do Łęcznej przyszedł z myślą odbudowania formy, ale i na Lubelszczyźnie jak dotąd przebywa głównie na L4. Zawodnik nie zwiesza jednak głowy. Buzała liczy, że w tym sezonie wyczerpał już limit pecha i po wyleczeniu urazu obojczyka będzie mógł regularnie grać w lidze.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU