Były gracz FC Porto i reprezentacji Polski w tym roku już nie zagra

Był ostatnim wzmocnieniem Górnika w letnim okienku transferowym. Do Łęcznej trafił ze Śląska Wrocław. Sztab szkoleniowy, a przede wszystkim kibice wiązali z nim wielkie nadzieje. Tymczasem Przemysław Kaźmierczak od dłuższego czasu nie pojawił się na murawie i na pewno do gry już w tym roku nie wróci.
Ten rutynowany pomocnik miał obiecujący początek sezonu. Całe zło zaczęło się podczas przygotowań do rywalizacji ze swoim byłym zespołem - Śląskiem. Wtedy doznał kontuzji kolana. Z czasem okazało się, że jest ona na tyle poważna, że nie obejdzie się bez zabiegu. - Musiałem poddać się artroskopii kolana - mówi 32-letni zawodnik, który w przeszłości grał też w portugalskiej Boaviscie, a także w słynnym FC Porto. - Przeprowadzono ją u mnie 27 października. Przez najbliższe dwa miesiące będę musiał poruszać się o kulach - dodaje.

Kaźmierczak miał być jedną z głównych postaci zespołu trenera Jurija Szatałowa. W oparciu o tego zawodnika beniaminek T-Mobile Ekstraklasy zamierzał budować drugą linię. Dla byłego reprezentanta Polski, który w kadrze narodowej uzbierał 12 występów i zdobył jednego gola był to też powrót do klubu z Łęcznej, bo już w nim występował w sezonie 2001/2002.

Teraz czeka go bardzo trudny okres rehabilitacji. - Wiadomo, że przychodząc do Górnika chciałem pomóc zespołowi w walce o punkty w ekstraklasie. Niestety, udało mi się zagrać tylko w ośmiu spotkaniach - wyznaje piłkarz, który ma na swoim koncie mistrzostwo Europy do lat 18 w 2001 roku. - Dla każdego sportowca czas po odniesieniu kontuzji to bardzo trudny okres i dopiero podczas rehabilitacji okaże się kiedy będę mógł przystąpić do zajęć z zespołem - kończy.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU