Sport.pl

Nie odczarowali stadionu przy Bułgarskiej. Górnik przegrywa z Lechem

Górnik Łęczna doznał szóstej wyjazdowej porażki w tym sezonie. Zawodnicy trenera Jurija Szatałowa mają na koncie nadal tylko jedną wygraną na boisku rywala, którą odnieśli jeszcze w lipcu. Beniaminek T-Mobile Ekstraklasy długo remisował z Lechem Poznań, ale w końcówce łęcznian pogrążył Muhamed Keita.
Po zeszłotygodniowej porażce w Bielsku-Białej z tamtejszym Podbeskidziem, kiedy Górnik był drużyną lepiej operującą piłką, ale nieskuteczną trener Szatałow przyznał, że za samą ładną grę punktów się nie otrzymuje i coś w grze zespołu trzeba zmienić. W niedzielę więc łęcznianie nie postawili na efektowność, ale uważną grę w obronie i byli blisko zdobycia jednego punktu.

Postawili na defensywę

Premierowy strzał w starciu Lecha z Górnikiem oddał na początku meczu Darko Jevtić, ale równie mocno, co niecelnie. W odpowiedzi 11 minucie pierwszą i od razu niezwykle groźną akcję przeprowadził zespół trenera Jurija Szatałowa. Z lewej strony piłkę dogrywał Patrik Mraz, a zarówno obrońca jak i bramkarz gospodarzy minęli się z nią. Wreszcie dopadł do niej Grzegorz Bonin, ale jego strzał trafił tylko w boczną siatkę.

Później Lech osiągnął optyczną przewagę, ale nic z niej nie wynikało. Górnik był skupiony na uważnej grze w defensywie i szukaniu swoich szans w kontratakach. Uderzeń z dalszej odległości próbowali Zaur Sadajev i Szymon Pawłowski, ale bez zarzutu spisywał się Sergiusz Prusak. W końcówce niezbyt ciekawej pierwszej połowy przypomniał o sobie Bonin, ale jego strzał trafił w sam środek bramki i do przerwy kibice nie doczekali się bramek.

W drugiej połowie mecz nadal nie zachwycał. W 54. minucie ładnym uderzeniem z dystansu popisał się Filip Burkhardt, ale Maciej Gostomski końcami palców sparował jego strzał. Sześć minut później w odpowiedzi głową po rzucie rożnym uderzał Łukasz Trałka, ale nie trafił w światło bramki.

Keita zalicza wejście smoka

Z upływem kolejnych minut ataki Lecha zaczęły przybierać na sile. Jednak łęcznianie nie popełniali błędów i poznaniacy musieli szukać szans na bramkę w strzałach z dalszej odległości. W 72. min próbował Lovrencsics i pomylił się o kilkanaście centymetrów. Na nieco ponad 10 minut przed końcem spotkania ładną, zespołową akcję przeprowadził Górnik. Po składnej wymianie podań znakomitym zagraniem do Fedora Cernycha popisał się wprowadzony na murawę chwilę wcześniej Sebastian Szałachowski. Litwin w pojedynku biegowym wyprzedził Huberta Wołąkiewicza i trącił piłkę obok wychodzącego z bramki Gostomskiego. Niestety nieznacznie minęła ona bramkę Lechitów. Niewykorzystana sytuacja zemściła się błyskawicznie na łęcznianach kiedy Z około 30 metrów na bramkę Prusaka huknał Muhamed Keita. Strzał Norwega był z cyklu tych, które zwykło się określać mianem "stadionów świata" i bramkarz Górnika musiał wyciągnąć piłkę z siatki.

W samej końcówce z rzutu wolnego zaskoczyć Gostomskiego chciał jeszcz Patrik Mraz, ale strzelił w sam środek bramki i Lech Pozna pokonał Górnika Łęczna 1:0. Dla zespołu z Lubelszczyny była to już szósta z rzędu przegrana na wyjeździe. Jak dotąd łęcznianie potrafili w gościach ograć jedynie Ruch Chorzów w drugiej serii gier. W najbliższy piątek zespół trenera Szatałowa o wygraną powalczy z ekipą Lechii Gdańsk.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Lech Poznań 1 (0)

Bramka: Keita (81.)

Górnik Łęczna 0

Lech: Gostomski - Kędziora, Wołąkiewicz, Kamiński, Henriquez - Trałka, Linetty, Jevtić (67. Kownacki), Hamalainen Ż, Pawłowski (78. Keita) - Sadajew (46. Lovrencsics)

Górnik: Prusak - Mierzejewski, Szmatiuk, Bożić, Mraz - Bielak, Nowak Ż - Bonin (75. Hasani), Burkhardt, Bożok Ż (77. Szałachowski)- Cernych.

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 14 882.