Mobilizacja kibiców Motoru przed derbami. Będzie specjalna oprawa

Jak wiadomo, żaden inny mecz nie wywołuje tylu emocji co starcia derbowe. Dotyczy to zarówno zawodników, jak i kibiców. Co prawda w sobotę na Arenie Lublin zagrają zespoły zaledwie III-ligowe, ale mecze Motoru i Lublinianki zawsze cieszyły się dużym zainteresowaniem. Teraz powinno być podobnie, bo Lublin na derby czekał 13 długich lat.
Kibice Motoru, który jest gospodarzem tego spotkania, przed meczem udali się do klubowych władz i poprosili o udostępnienie hali przez firmę Ursus, która jest głównym sponsorem klubu. W jakim celu? Otóż na zbliżające się sobotnie spotkanie fani żółto-biało-niebieskich przygotowują specjalną, wyjątkową oprawę. Jak wiadomo, podczas spotkań piłkarskich kibice często prezentują efektowne flagi, tzw. sektorówki. I właśnie hala była im potrzebna do przygotowania flagi, którą podczas derbów zaprezentują.

Wybrali swój sektor

Fani Motoru wybrali sobie także miejsce, z którego na nowym stadionie będą prowadzić doping. Będzie to sektor H, mieszczący się na trybunie za bramką od strony ul. Krochmalnej. Wśród najbardziej zagorzałych kibiców Motoru przed sobotnim meczem z Lublinianką panuje pełna mobilizacja. Na ich sektorze będą mogły zająć miejsca tylko osoby, które założą charakterystyczne żółte koszulki. Kto tego nie zrobi, może nie mieć wstępu na tzw. młyn. Dodatkowo wszyscy kibice mają zameldować się na sektorze najpóźniej pół godziny przed meczem. Na tym nie koniec. Każdy z sympatyków wchodzący na sektor H, kupując bilet, zobowiązuje się do aktywnego dopingu od pierwszej do ostatniej minuty spotkania i godnego reprezentowania Motoru, aby przed i podczas meczu obyło się bez incydentów.

Ma być spokojnie

Przypomnijmy, że liderem grupy kiboli nie jest już Paweł G. pseudonim "Groszek", który przez wiele ostatnich lat sprawiał klubowi wiele problemów. Przed kilkoma laty proponował "solówkę" jednemu z reporterów Polsatu, często wszczynał burdy na stadionie, a po wtóre chciał zastrzec na rzecz swojej działalności gospodarczej klubowe logo Motoru. Według władz klubu jest to już przeszłość. Paweł G. nie jest już szefem żadnej zorganizowanej grupy kibiców. Przestał nim być m.in. po aferze z klubowym logo. Teraz na stadionie nie dochodzi już do żadnych zadym i starć. Jest tam bezpiecznie.

Paweł G. nie może zresztą wchodzić na mecze Motoru od maja 2013 roku. Wtedy właśnie sąd ukarał go dwoma latami zakazu stadionowego, którym objęto mecze lubelskiej drużyny. Do tego sąd skazał go również na czternaście miesięcy więzienia w zawieszeniu na pięć lat.

Niestety nadal nie powstało stowarzyszenie skupiające najbardziej zagorzałych kibiców. Miało zostać powołane jeszcze za kadencji poprzedniego prezesa, ale wówczas te plany spaliły na panewce. Nowe władze też jeszcze nie uporały się z tym problemem, choć zapewniają, że z grupą najaktywniejszych fanów mają dobry kontakt. Najlepszym przykładem jest to, że w tym sezonie na meczach Motoru rozgrywanych przy al. Zygmuntowskich nie dochodziło do żadnych bójek i incydentów.