Trener Górnika: "Za popisy artystyczne punktów nie dostaniemy"

To już nie pierwszy mecz, w którym chwalony za dobrą grę Górnik Łęczna schodzi z boiska jako pokonany. W sobotę łęcznianie przegrali z Podbeskidziem Bielsko-Biała choć rywale oddali ledwie trzy strzały w światło bramki Sergiusza Prusaka.
Po spotkanie trener gospodarzy cieszył się, że jego drużyna mimo wielu błędów zdobyła komplet punktów, a Jurij Szatałow przyznał, że jego zespół dopadła choroba nieskuteczności. Oto wypowiedzi obu trenerów.

Leszek Ojrzyński, trener Podbeskidzia

- Uff, i się skończyło, na nasze szczęście. Graliśmy o trzy punkty, nie ustrzegliśmy się błędów w końcówce, ale graliśmy ambitnie. Gratulacje dla chłopaków za to, że powalczyli. Końcówka była ciężka. Mogliśmy strzelić drugą bramkę, wtedy mecz byłby skończony, ale nie strzeliliśmy i trzeba było cały czas drżeć o końcowy wynik. Ale o tym nikt nie będzie pamiętał, w jakich okolicznościach wygraliśmy. Cieszymy się ze zwycięstwa, bo przed nami same trudne mecze, a drużyna z Łęcznej to też zespół bardzo doświadczonych graczy, którzy potrafią indywidualną akcją przesądzić o wygranej.

Rywale mieli swoje sytuacje, na całe szczęście albo obrońcy, albo bramkarz wykazywali się refleksem. To jest 12. kolejka a my dopiero drugi raz zagraliśmy na zero z tyłu. W tamtym sezonie mieliśmy tych meczów aż 16. Dziś się to opłacało bo wystarczyło strzelić jedną bramkę żeby wygrać mecz. Dziękuję kibicom za doping i zawodnikom za to, że wytrzymali presję. Wiadomo, że ostatnio nam się nie wiodło i wróciliśmy, daj Boże, na dobre tory.

Jurij Szatałow, trener Górnika

- Na pewno plan, jaki zakładaliśmy pod względem taktycznym, został wykonany, ale za popisy artystyczne na pewno punktów nie dostaniemy. Dopadła nas choroba nieskuteczności na wyjazdach i nie chce nas opuścić. Mieliśmy dwa razy sytuację sam na sam, nie licząc już innych okazji. Jeśli w meczu wyjazdowym się tego nie wykorzystuje, to trudno liczyć na jakieś punkty. Musimy mocno się zastanowić, w jaki sposób zdobywać punkty