Gwiazda U-20: "Liczę na wygraną z Niemcami"

Na otwarcie Areny Lublin reprezentacja Polski U-20 pokonała Włochy 2:1. To zwycięstwo miało szczególny smak dla Piotra Zielińskiego, który od 2011 roku gra na Półwyspie Apenińskim. Ten utalentowany pomocnik liczy także na sobotnią - historyczną wygraną Polski z Niemcami.
Piotr Zieliński był jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników w kadrze trenera Marcina Dorny. Młody pomocnik jest wyceniany na około 2,5 mln euro i ma za sobą siedem meczów w seniorskiej reprezentacji Polski. Tym razem został powołany do kadry młodzieżowej. Jednak, jak przyznaje, to dla niego żadna ujma. - Nie mam żadnych problemów z motywacją na mecze zespołu młodzieżowego, mimo że grałem już w pierwszej reprezentacji - przyznaje. - Skoro czegoś mi brakuje, by znaleźć się w kadrze seniorów, to trzeba korzystać z tego, że ze względu na wiek mogę przyjechać na kadrę młodzieżową i pomóc chłopakom. W zespole jest dużo utalentowanych graczy. Pokazali to zresztą podczas meczu na murawie. Wiadomo, że jeśli nie trafiam do pierwszej reprezentacji, to z przyjemnością przyjeżdżam na inną. Cieszę się, że mogłem zagrać na takim stadionie i przy takiej wspaniałej publiczności. Atmosfera na meczu była super i bardzo miło będę wspominał pobyt w Lublinie. Wygrać z Włochami to naprawdę fajna sprawa - dodał.

Wygrana w dobrym stylu

Czwartkowa wygrana w pewnym sensie miała dla Zielińskiego wyjątkowy smak. Zawodnik gra przecież od kilku lat we Włoszech, więc znał ostatnich rywali chyba jak żaden inny piłkarz zespołu U-20. - Włosi to naprawdę dobry europejski rywal. Cieszymy się z drugiego z kolei zwycięstwa, bo wcześniej, na wyjeździe, moi koledzy także zwyciężyli. Wygraliśmy w dobrym stylu i można powiedzieć, że nowy stadion otworzyliśmy godnie. Co prawda, na początku drugiej połowy oddaliśmy trochę inicjatywę naszym przeciwnikom, ale w końcówce strzeliliśmy decydującą bramkę, wygraliśmy i zadowoliliśmy kibiców - ocenia.

W debiucie zmienił legendę

Dla Zielińskiego zgrupowania kadry to żadna nowość. 20-letni pomocnik gra w reprezentacjach młodzieżowych już od 15. roku życia. Teraz swoje doświadczenie stara się przekazywać innym kolegom z reprezentacji trenera Dorny. Nieco gorzej wygląda jego sytuacja w klubie. Wychowanek Orła Ząbkowice Śląskie w 2007 roku trafił do Zagłębia Lubin, gdzie zwrócił na siebie uwagę skautów włoskiego klubu Serie A Udinese Calcio. I cztery lata później przeniósł się na zachód Europy. W pierwszym zespole zadebiutował 2 listopada 2012 roku, zmieniając w doliczonym czasie gry legendę klubu ze Stadio Friuli - Antonio Di Natale. Przez dwa sezony w barwach klubu z Udine uzbierał 19 występów, a latem tego roku został wypożyczony do innego włoskiego klubu - Empoli. Jednak interesowała się nim także Lechia Gdańsk. - Powrót do Polski był dla mnie ostatecznością - mówi szczerze Zieliński. - W zasadzie wszystkie kwestie z Empoli miałem dopięte i czekałem tylko na ostateczną odpowiedź. Wariant z Lechią Gdańsk wchodził w grę tylko w sytuacji, gdyby coś jednak poszło nie tak. Jednak miałem wiele innych ofert zagranicznych i nie ukrywam, że najpierw pochyliłbym się nad nimi - wyjaśnia.

Potrzebna asysta lub gol

Na razie Polak w zespole z Toskanii jest rezerwowym. Jednak podkreśla, że z czasem chce wywalczyć sobie miejsce w pierwszym składzie. - Liczę, że niebawem otrzymam szansę gry i ją wykorzystam. Dotychczas zagrałem w trzech meczach, wchodząc na końcówki, ale utrzymywałem należyty poziom, byłem chwalony. Obecnie brakuje mi asysty lub gola, który, mam nadzieję, przyjdzie jak najszybciej - mówi pomocnik. I dodaje: - Cały czas rozmawiam ze swoim trenerem. Jestem też w stałym kontakcie z dyrektorem sportowym, który zapewnia mnie, że w klubie są ze mnie zadowoleni i liczą, że pomogę Empoli w utrzymaniu się. Drużyna jak na razie prezentuje bardzo dobry poziom, jesteśmy chwaleni za naszą grę.

Na koniec 20-letni pomocnik podzielił się swoją opinią przed meczem pierwszej reprezentacji, która już w sobotę zagra z Niemcami. - Chciałbym, by Polska wygrała. Nastroje w zespole, jak widać, są dobre. Gramy na Stadionie Narodowym przy własnej publiczności, więc najwyższa pora, abyśmy wreszcie pokonali Niemców - zakończył Zieliński.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU