Pszczółki i Szerszenie. Rywale powinni uważać

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Po latach w Lublinie znowu zapachniało wielką koszykówką. Do elity wróciły panie z AZS, które teraz występują jako Pszczółka AZS UMCS i męski zespół Wikany Start. Jeśli chodzi o akademiczki, to nie ukrywam, że bardzo mi się ich nowy szyld podoba, bo oprócz oczywiście sponsorowania przez firmę produkującą cukierki, to na tle innych drużyn sama nazwa jest bardzo przyjemna. Poza tym w pewnym sensie nawiązuje - z zachowaniem oczywiście odpowiednich proporcji - do NBA. Mogły być Charlotte Hornets, czyli Szerszenie, to dlaczego nie miałoby być Pszczółek. Swoją drogą Szerszenie zmieniły potem nazwę na Rysie, a właścicielem większościowym klubu był sam Michael Jordan. Niestety przez to lepiej nie grały, a teraz jest już nowy szef i zespół znowu będzie występował jako Hornets.

Panowie z Wikany Start wprawdzie tak dźwięcznej nazwy nie mają, ale za to można już śmiało ich nazywać tak jak przed laty - czyli czerwono-czarni, bo wrócili do tradycyjnych barw. Dodam jeszcze, że w przypadku obu klubów na słowa uznania zasługuje też organizacja spotkań oraz ich oprawa.

Natomiast jeśli chodzi o stronę sportową, to inauguracja dla obu zespołów zakończyła się niepowodzeniem, choć myślę, że z tego powodu szat nie należy rozdzierać. Nasze drużyny trafiły na bardzo wymagających rywali. Akademiczkom przyszło się mierzyć z toruńską Energą, która gra w Eurolidze. Zespół trenera Krzysztofa Szewczyka tanio skóry nie sprzedał i lublinianki uległy faworytkom zaledwie jednym punktem. Równie mocnego przeciwnika miała Wikana Start. W hali na Globusie spotkała się z wicemistrzem Polski Stelmetem Zielona Góra. W tym przypadku też ambicji odmówić gospodarzom nie sposób - starali się jak mogli, ale przeciwnik był po prostu lepszy. Były to dopiero pierwsze potyczki, po których nie można wyciągać zbyt daleko idących wniosków, tym bardziej że poczynania zarówno pań, jak i panów w pewnej mierze paraliżowała debiutancka trema. Po kolejnych meczach będziemy wszyscy mądrzejsi, ale mam takie przeczucie, że nie będzie źle.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU