Polacy zagrają na otwarcie Areny, a pod stadionem stanie "Głuszec"

Piłkarscy kibice w Lublinie odliczają godziny do pierwszego gwizdka sędziego, który zapoczątkuje pierwszy w historii mecz piłki nożnej na Arenie Lublin mieszczącej się przy ul. Krochmalnej w Lublinie.
Na piłkarski obiekt z prawdziwego zdarzenia lublinianie czekali wiele lat. I w czwartek stadion przy ul. Krochmalnej po raz pierwszy spełni swoją podstawową funkcję - będzie gościł piłkarzy. I to nie byle jakich. Naprzeciw siebie staną bowiem dwie reprezentacje do lat 20 - Polacy i Włosi.

Liczą na komplet widzów

Poprzedni mecz tej rangi został rozegrany w listopadzie zeszłego roku w Łęcznej. Na stadionie Górnika zmierzyły się wtedy również młodzieżowe zespoły - z tym że Polski i Niemiec. Spotkanie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem. Mecz z trybun oglądało 7,5 tysiąca widzów, a więc komplet. Teraz na stadionie, którego budowa zakończyła się we wrześniu i pochłonęła 155 mln zł, zasiąść może 15,5 tys. widzów. Organizatorzy meczu liczą, że na trybunach nie będzie wolnych miejsc.

Kilka perełek

Mimo że jest to spotkanie zespołów młodzieżowych rywalizujących ze sobą w ramach Pucharu Czterech Narodów to kibice, którzy interesują się piłką nożną, na co dzień będą mieli okazję obejrzenia w akcji kilku znanych już zawodników. Najbardziej rozpoznawalnym z nich jest Piotr Zieliński. Piłkarz urodzony w Ząbkowicach Śląskich jest obecnie graczem występującego w Serie B Empoli, do którego został wypożyczony z innego włoskiego klubu Udinese. Ponadto Zieliński ma za sobą występy w pierwszej drużynie narodowej. Do tej pory uzbierał ich siedem, zdobył w nich trzy gole. Innym dość znanym zawodnikiem, jaki wybiegnie na murawę Areny Lublin, jest Paweł Dawidowicz z Benfiki Lizbona.

">KOLOR KRZESEŁEK WYBRAŁ SAM PREZYDENT



Poza piłkarzami z klubów zagranicznych kibice będą mogli podziwiać w akcji zawodników, którzy w obecnym sezonie występują w polskiej ekstraklasie. W kadrze są bowiem m.in. Adam Dźwigała z Lechii Gdańsk, Alan Uryga z Wisły Kraków, Radosław Murawski z Piasta Gliwice czy chociażby Tomasz Kędziora z Lecha Poznań. Poza nimi powołania otrzymali także Igor Łasicki, Sebastian Mrowca i Mateusz Miazga. Jednak Ci zawodnicy ostatecznie nie zagrają w czwartkowym meczu. Pierwsi dwaj są kontuzjowani, a Mateusz Miazga, który jest zawodnikiem New York Red Bulls ostatecznie zdecydował się na grę w reprezentacji Stanów Zjednoczonych.

Obie reprezentacje we wtorek trenowały na bocznym boisku znajdującym się nieopodal stadionu. Najpierw pod okiem trenera Marcina Dorny ćwiczyli nasi kadrowicze, a później w godzinie meczu na murawie zajęcia przeprowadzili nasi rywale. Kilka godzin wcześniej Włosi przylecieli samolotem do Warszawy, skąd autokarem dotarli do Lublina.

Dwóch graczy z regionu

Kiedy ostatnio Polska młodzieżówka mierzyła się z Niemcami w Łęcznej, na boisku przebywał ówczesny napastnik Górnika Łukasz Zwoliński. Tym razem w kadrze nie ma żadnego gracza występującego w klubie z naszego regionu. W składzie jest jednak Damian Podleśny - bramkarz Lechii Gdańsk, będący wychowankiem Lewartu Lubartów, któremu już kilka lat temu trenerzy pracujący z młodzieżą w naszym regionie wróżyli sporą karierę. Drugim z zawodników związanych z Lubelszczyzną jest Damian Szymański. 19-latek jest obecnie pomocnikiem GKS-u Bełchatów, ale pierwsze kroki stawiał w MUKS-ie Kraśnik.

Śmigłowiec pod wejściem

Mecz to niejedyna atrakcja, jaką będą mieli okazję zobaczyć kibice. Przed spotkaniem w okolicach stadionu postawiony zostanie śmigłowiec W-3PL Głuszec. Jest to zmodernizowana, bojowa wersja śmigłowców Sokół produkowanych w PLZ Świdnik. Firma niedawno poinformowała, że Głuszce służące na co dzień w polskich Wojskach Lądowych wzięły udział w manewrach we Florennes w Belgii.

Czwartkowy mecz pomiędzy Polską a Włochami zaplanowano na godzinę 18.30. Jednak kibice będą mogli wchodzić na stadion już na dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego.