Sergiusz Prusak: "W piłce za sam styl punktów nie dają"

W ostatnich meczach Górnik Łęczna grał efektowny futbol, ale mimo to nie wygrywał swoich spotkań. W sobotę przeciwko Koronie Kielce łęcznianie zagrali chyba najsłabszy mecz w tym sezonie, ale zeszli z boiska bogatsi o trzy oczka za zwycięstwo. Po meczu zapytaliśmy Sergiusza Prusaka o opinię na temat tego spotkania.
Rozmowa z Sergiuszem Prusakiem*

Bartosz Surman: Mecz z Koroną to drugie spotkanie, w jakim zagrał pan na zero z tyłu. Jak pan je oceni?

Sergiusz Prusak: Na pewno było to dla nas ciężkie spotkanie. Spodziewaliśmy się, że Korona przyjedzie walczyć o każdy metr boiska. Jest to zespół słynący z twardej, nieustępliwej gry, i pokazał to na murawie. Najważniejsze dla nas, że strzeliliśmy bramkę ze stałego fragmentu gry [po rzucie rożnym bitym przez Patrika Mraza piłkę strzałem głową do siatki kielczan posłał Fedor Cernych - przyp. red.].

Przed meczem szykowaliście się na twardy bój. Myśleliście, że Korona was zaatakuje czy będzie czyhać na kontry?

- Spodziewaliśmy się, że zespół trenera Tarasiewicza skupi się na defensywie i będzie chciał nas niebezpiecznie skontrować. Byliśmy więc na to nastawieni, na ciężką, ostrą walkę. Tak grają kielczanie, ale my też jesteśmy nie w ciemię bici i potrafiliśmy się takiej grze skutecznie przeciwstawić i dowieźć trzy punkty do ostatniego gwizdka sędziego.

A zgodzi się pan z opinią, że czerwona kartka dla rywala [Radek Dejmek dostał dwie żółte kartki i w 29. min opuścił plac gry - przyp. red.] wyraźnie wam pomogła, bo do momentu gry w pełnych składach nie wyglądało to najlepiej?

- Zgadza się, aczkolwiek w końcówce, choć graliśmy w przewadze, to Korona nas trochę przycisnęła. Nie wykorzystaliśmy rzutu karnego [strzał Tomasza Nowaka obronił Vytautas Cerniauskas - przyp. red.]. To sprawiło, że rywale uwierzyli w siebie. Co prawda wtedy i my mogliśmy pokusić się o kontrę, ale nie udało nam się jej przeprowadzić. Myślę, że czerwona kartka dla przeciwnika zbytnio nam nie pomogła.

A co zrobić, żeby Górnik grał efektownie dla oka i zdobywał punkty, a nie tak jak z Koroną?

- W poprzednich meczach zabrakło nam konsekwencji, a także koncentracji. W tych spotkaniach graliśmy dobrą piłkę, chwalono nas, ale nie przekładało się to na dorobek punktowy. Dlatego w szatni przed meczem powiedzieliśmy sobie, że za styl punktów nie dają, i wydarliśmy zwycięstwo Koronie z gardła.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



*Sergiusz Prusak jest bramkarzem Górnika Łęczna, w którym występuje od 2010 roku. Do tej pory zagrał w pięciu meczach T-Mobile Ekstraklasy. Dwa razy zachował czyste konto.