Wicemistrz Polski za mocny. Porażka Wikany Startu

Koszykarze Stelmetu Zielona Góra okazali się zbyt wymagającym rywalem dla beniaminka Tauron Basket Ligi Wikany Startu. W meczu inaugurującym sezon lublinianie przegrali u siebie różnicą 13 punktów.
Po dziesięciu latach przerwy lubelscy kibice znowu mogli obejrzeć mecz ekstraklasy. W hali na Globusie zapowiadały się spore emocje, wszak rywal Wikany Startu to zespół bardzo wymagający, aktualny wicemistrz Polski. W jego składzie są takie tuzy jak Quinton Hosley, Steven Burtt czy Łukasz Koszarek. W barwach drużyny z województwa lubuskiego występuje też Patryk Pełka, który jeszcze w ubiegłym sezonie bronił barw klubu z Lublina.

Nie zapełnili trybun

Zdecydowanym faworytem tego meczu był zespół prowadzony przez trenera Andrzeja Adamka, który gra też w europejskich pucharach. Przed spotkaniem prezydent Lublina Krzysztof Żuk oraz prezes Polskiego Związku Koszykówki Grzegorz Bachański wręczyli specjalne wyróżnienia za awans do mistrzostw Europy graczom Stelmetu i kadry narodowej: Adamowi Hrycaniukowi, Aaronowi Celowi, Przemysławowi Zamojskiemu oraz szkoleniowcowi Wikany Startu i jednocześnie drugiemu trenerowi reprezentacji Polski Pawłowi Turkiewiczowi. Wydawało się, że hala po tylu latach przerwy w oglądaniu basketu na najwyższym poziomie wypełni się po brzegi. Niestety, tak się nie stało.

Nerwowy początek

Początek meczu był bardzo nerwowy z obu stron. Zawodnicy oddali masę niecelnych rzutów. Prowadzenie objął Stelmet po trójce Zamojskiego. Wyrównał Bryon Allen. Po pięciu minutach gry na tablicy wyników widniał rezultat 5:5. Po chwili gospodarze po trafieniu Roberta Lewandowskiego uzyskali pierwsze prowadzenie (7:5). Końcówka pierwszej kwarty należała jednak do zielonogórzan, którzy wygrali tę część gry różnicą czterech punktów (14:10).

Początek drugiej odsłony był bliźniaczo podobny do pierwszej - zza linii 675 cm trafił Alan Czujkowski i błyskawicznie odpowiedział Maciej Kucharek. Niestety, z upływem czasu przewaga Stelmetu rosła. Z dobrej strony pokazał się Steven Burtt, który grał bardzo skutecznie w ataku i popisywał się skutecznymi asystami. W 17. minucie goście wygrywali 33:19, a w zespole trenera Adamka na parkiecie pojawili się już wszyscy zawodnicy wpisani do meczowego protokołu. Ostatecznie do przerwy srebrny medalista mistrzostw Polski prowadził 37:23.

Złapali kontakt

Po zmianie stron gospodarze zaczęli odrabiać straty. Po trójce Dereka Billinga przewaga Stelmetu stopniała do pięciu punktów (40:35). Potem goście znowu odskoczyli, ale kolejne celne rzuty za trzy punkty Billinga i dwa razy Allena sprawiły, że dystans stopniał do dwóch punktów (50:48). W 38. minucie Billing doprowadził do wyrównania (51:51). Końcówka należała jednak do gości, którzy po trzech kwartach prowadzili, ale zaledwie trzema punktami (58:55).

Tak więc w ostatniej części gry wszystko mogło się jeszcze zdarzyć. Górę wzięło jednak doświadczenie gości. Poza tym gracze Wikany Startu popełniali proste błędy - między innymi dwie kolejne straty zanotował Billing, co bezlitośnie wykorzystali goście i po wsadzie Hosleya na pięć minut przed końcem spotkania wygrywali 72:57. Praktycznie ten dystans utrzymał się do końcowej syreny i ostatecznie zielonogórzanie wyjechali z Lublina z kompletem punktów.

Wikana Start 73

Stelmet 86

Kwarty: 10:14, 13:23, 22:21, 18:28.

Wikana Start: Allen 27 (6), Billing 11 (2), Lewandowski 12, Bartosz Diduszko 6 , Wilczek 4, Śmigielski 2, oraz Łukasz Diduszko 5 (1), Czujkowski 3, Szymański 3, Trojan, Wojdyła.

Stelmet: Burtt 26 (4), Zamojski 13 (3), Koszarek 11 (1), Troutman 10, Hosley 8, oraz Hrycaniuk 9, Johnson 5 (1), Kucharek3 (1), Chanas 2, Cel, Pełka.

Widzów: około 2500.