Czy najnowocześniejszy stadion w regionie nie spełnia wymogów?

Na najnowocześniejszym stadionie na Lubelszczyźnie przez ostatnie trzy lata regularnie odbywały się imprezy masowe, w tym mecze piłkarskie, nawet o podwyższonym ryzyku. Aż do tego sezonu. Wtedy według policji obiekt przestał spełniać niezbędne wymagania dotyczące bezpieczeństwa kibiców. Czy w najbliższym czasie uda się rozwiązać problem bezpieczeństwa na obiekcie?
Stadion w Puławach to jeden z najnowocześniejszych obiektów sportowych w kraju. Wraz z hotelem i znajdującym się obok aquaparkiem kosztował 46 mln złotych. Znajduje się na nim 86 kamer. Wszystko po to, aby kibice zasiadający na trybunach czuli się bezpiecznie.

Przez trzy ostatnie lata policja w Puławach nie miała zastrzeżeń co do bezpieczeństwa na obiekcie. Problem pojawił się przed startem obecnego sezonu. Mundurowi nie zezwolili, aby na obiekcie podczas imprez sportowych, w tym meczów tamtejszej Wisły, przebywało więcej niż 999 osób. Powód? - Kilka tygodni wcześniej otrzymaliśmy informację z klubu o tym, że nie będzie on organizować na stadionie imprez masowych. Jednak 23 lipca, a więc już po dopuszczalnym terminie, poproszono nas o to, aby wydać opinię co do ich organizacji. Wykazaliśmy się dobrą wolą i przeprowadziliśmy kontrolę na puławskim stadionie. Wynik jej był negatywny. Uznaliśmy, że stadion nie jest przystosowany, aby organizować na nim tego typu imprezy - tłumaczył "Wyborczej" kilkanaście dni temu podkomisarz Marcin Koper z puławskiej policji. Chodziło o brak łączności pomiędzy punktem dowodzenia na parterze, gdzie znajduje się monitoring, a pokojem obserwacyjnym na tarasie widokowym.

Klub nie mógł zrozumieć tej decyzji i poinformował, że pokój, w którym znajduje się monitoring, powinien być jednocześnie punktem dowodzenia. Jednak to na życzenie policji zostało utworzone miejsce obserwacyjne na tarasie widokowym nad trybuną VIP. Zdziwienia nie ukrywa także Antoni Rękas, dyrektor MOSiR Puławy, który odpowiada za obiekt. - Przez trzy ostatnie lata były tam organizowane imprezy masowe - mówi. - Mało tego, na stadionie odbywały się mecze podwyższonego ryzyka. Problem pojawił się dopiero teraz. A przecież obiekt spełnia wszelkie wymagania. Dlatego mi osobiście jest wstyd, że doszło do takiej sytuacji - mówił jeszcze przed popołudniowym spotkaniem.

Liczą na porozumienie

Jak dotąd Wisła na swoim stadionie rozegrała dwa spotkania - z Okocimskim Brzesko i Limanovią Limanowa. Jednak we wrześniu do Puław przyjedzie Piast Gliwice na spotkanie w ramach Pucharu Polski. Ten mecz powinien więc cieszyć się dużym zainteresowaniem. By wyjaśnić wszystkie sporne kwestie, w czwartek po południu w urzędzie miasta zebrała się komisja bezpieczeństwa, na której doszło do spotkania wszystkich zainteresowanych, a także prezydenta miasta Janusza Grobla. - Na spotkaniu klub, policja i MOSiR przedstawili swoje opinie - mówi Rękas. - Jako MOSiR, moim zdaniem, spełniamy wszystkie wymogi, aby na stadionie mogły odbywać się imprezy masowe. W piątek jestem umówiony z komendantem Wojciechem Czaplą - mówił Rękas w czwartek.

W piątek doszło do spotkania Komendanta KPP w Puławach , prezesa Wisły Puławy, kierownika wydziału Edukacji

i Sportu UM Puławy i dyrektora MOSir-u. Jakie zapadły decyzje? Klub ma ponownie wystąpić do policji z prośbą o zezwolenie na organizację imprez masowych, która powinna zostać podjęta w przyszłym tygodniu. Tak więc powróciła szansa na to, że mecz Pucharu Polski 24 września pomiędzy Wisłą, a Piastem Gliwice będzie mogło obejrzeć więcej niż ledwie 999 osób.