Trener Górnika: "Gdyby sąsiad bił swoją żonę, nie zareagowałbym"

Jurij Szatałow to postać bardzo charyzmatyczna i o oryginalnych poglądach. Można się było o tym przekonać, czytając rozmowę z trenerem Górnika Łęczna przeprowadzoną przez Przegląd Sportowy
Szatałow rozmawiał z dziennikarzem Przeglądu Sportowego.

O czym mówił w wywiadzie?

O HAZARDZIE

- Hazard to uzależnienie jak wódka czy narkotyki. Tępię to zjawisko, jak mogę, ale naprawdę trudno stwierdzić, że ktoś ma z tym problem, jeśli nie przyłapie się go na gorącym uczynku. Dlatego zawodnicy borykający się z tym uzależnieniem sami muszą podjąć walkę. Staram się nie wchodzić w czyjeś życie prywatne, chyba że ktoś sam poprosi o pomoc - podkreśla trener Górnika Łęczna.

O BICIU ŻONY

Dziennikarz zapytał Szatałowa, czy gdyby sąsiad bił swoją żonę, to też by nie zareagował. Odparł: - Nie moja sprawa. Skoro żona daje się bić i nie zgłasza się na policję, znaczy, że to lubi. I dodał: - To proste. Wystarczy zgłosić się do odpowiednich organów i sprawa załatwiona. Facet idzie za kraty. Dlaczego mam wtrącać się w prywatne sprawy innych? Nie ma takiej możliwości. Oczywiście, jeśli do takiej sytuacji doszłoby na ulicy, wtedy mogę bronić kobiety. I będę bronił. Ale do domu nie mam prawa wchodzić. I oczekuję tego samego. Jak mi pan wejdzie do domu bez zaproszenia, to zastrzelę.

O KRYMIE

- Przecież zawsze należał do Rosji. Kiedyś tam mieszkałem, wszyscy mówili po rosyjsku, nikt nie twierdził, że jest częścią Ukrainy. W Polsce jest straszna blokada informacyjna, media są pod władaniem Niemców i Amerykanów. Dzwonię do kumpli z Doniecka, wiem, co się dzieje. Nienawidzę, gdy ktoś mi narzuca, co mam myśleć. Uważacie, że można zrobić przewrót na Ukrainie, który tak naprawdę jest nielegalny. A gdyby do czegoś takiego doszło w Polsce? - tłumaczył "Przeglądowi Sportowemu"

O PUTINIE

- Putin po prostu chce, by Rosja była mocna, nie jak za rządów Jelcyna. Słowianie potrzebują twardej ręki. To nie Niemcy, którym raz coś powiesz i to zrobią. Słowianie są mądrzejsi, myślą i kombinują. Dlatego trzeba ich krótko trzymać - zwrócił uwagę Szatałow.

O WOJNIE

- Gdyby doszło do wojny polsko-rosyjskiej czy polsko-ukraińskiej, to walczyłbym po stronie Polski, bo tu mam swój dom. Tam, gdzie rodzina, tam jest moja ojczyzna. Ale nie sądzę, by ten konflikt przelał się na Europę Zachodnią. To tak naprawdę wojna między USA a Rosją. Chodzi o gaz, bazy wojskowe. W Polsce nie ma demokracji, gdy w internecie pojawi się wreszcie prawdziwy artykuł, to znika po kilku godzinach. Nie ma czegoś takiego jak wolność, chociaż nie ma porównania do Ukrainy, to bandycki kraj - tłumaczył "Przeglądowi Sportowemu".

O UKRAINIE I UKRAIŃCACH

Szatałow twierdzi, że źle mu się żyło na Ukrainie. - To bandycki kraj. Wie pan, jacy oni są? Jak Ukrainiec dostanie ciężarówkę jabłek, to zje jedno, resztę ponadgryza. Nie byłem i nigdy nie będę Ukraińcem. Nigdy w życiu. Niech pan napisze, że nie mam obywatelstwa ukraińskiego. Owszem, miałem, bo dali mi je na siłę po rozpadzie ZSRR, nie miałem nic do gadania. Ale kiedy starałem się o obywatelstwo polskie i zapytano mnie, czy chcę zostawić sobie ukraiński paszport, zrzekłem się go. To samo zrobiła moja rodzina. Mieszkałem tam (na Ukrainie - red.) blisko 16 lat i po tygodniu chciałem wyjechać, ale siedziałem w internacie piłkarskim Szachtara (klub z Doniecka - red.). Piłka mnie trzymała.

O GRZE WŚLIZGIEM

Wślizg to przeżytek. Wystarczy spojrzeć na statystyki. Nieudany wślizg to co najmniej żółta kartka. Dodatkowo, jak nie uda się go skutecznie przeprowadzić, to zawodnik, leżąc na murawie, jest poza grą. I podstawowa sprawa. Jak ktoś wykonuje wślizg, to znaczy, że jest spóźniony. Trzeba gonić do końca, a nie jeździć tyłkiem po trawie. Moim zdaniem wślizgi powinny zostać wyeliminowane z gry w piłkę.

- To są prywatne poglądy trenera Szatałowa - mówi prezes Górnika Łęczna Artur Kapelko.

Jurij Szatałow

Rocznik 1963. Urodził się w Dalniegorsku (Kraj Nadmorski, Władywostok). W 1979 r. w wieku 16 lat wyjechał na Ukrainę i zaczął treningi w Szachtarze Donieck. Jednak nigdy nie przebił się do pierwszego zespołu. Grał w małych klubach ze wschodniej Ukrainy, m.in. w Szachtarze Gorłówka i Podolla Chmielnicki. W 1991 r. wyjechał na Łotwę, gdzie grał w klubie Pardaugawa Ryga. Rok później przyjechał do Polski, gdzie grał m.in. w Warcie Poznań i Amice Wronki. Po zakończeniu kariery piłkarskiej został trenerem. Był m.in. szkoleniowcem Polonii Bytom. Od czerwca 2013 r. jest trenerem Górnika Łęczna. Szatałow po tym jak zrzekł się obywatelstwa ukraińskiego, posiada tylko polskie.