Górnik przełamał złą passę. Zawisza rozgromiony!

Piłkarze Górnika wreszcie wygrali na własnym boisku. Beniaminek ekstraklasy nie tylko w pięknym stylu pokonał bydgoskiego Zawiszę, ale zaaplikował też rywalom aż pięć bramek.
Oba zespoły przystąpiły do tego spotkania z zamiarem przełamania złej passy. Zespół trenera Jurija Szatałowa poniósł dwie porażki z rzędu - w lidze rozgromiła go Legia 5:0, a w Pucharze Polski przegrał z III-ligową Stalą Rzeszów. W jeszcze gorszej sytuacji byli aktualni posiadacze Pucharu Polski, którzy przyjechali do Łęcznej po trzech kolejnych przegranych - z Jagiellonią Białystok, Śląskiem Wrocław i Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Od początku zaczął atakować Górnik. Sygnał do natarcia dał Grzegorz Bonin, który uderzył silnie z ostrego kata, ale w boczną siatkę bramki Zawiszy. Potem jeszcze próbował zaskoczyć Witana Marcin Kalkowski, lecz uczynił to zbyt słabo, aby zrobić jakąkolwiek krzywdę drużynie gości.

W 10. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Litwin Fiodor Cernych przytomnie odegrał piłkę na linię pola karnego, a tam przejął ją Bonin, ograł Micaela i pokonał bramkarza Zawiszy.

Po zdobyciu gola łęcznianie cofnęli się na własną połowę. Inicjatywę przejęli piłkarze Zawiszy, ale Górnik grał bardzo rozsądnie. Wprawdzie optyczną przewagę mieli bydgoszczanie, ale zespół z Łęcznej wyprowadzał groźne kontrataki. Po jednym z nich w dogodnej sytuacji znalazł się Bonin, lecz po jego strzale piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką bramki Zawiszy. Mecz zaczął się zaostrzać. W 32. minucie Górnik zdobył drugiego gola. Jego strzelcem był Cernych, który okazał się szybszy od atakującego go Micaela. Zawisza nie zamierzał jednak rezygnować. W 39. minucie zespół bydgoski - po świetnej akcji - zdobył kontaktową bramę. Porcelis kapitalnie obsłużył Jakuba Wójcickiego, a ten pewnie trafił do bramki strzeżonej przez Silvio Rodicia. Riposta łęcznian była błyskawiczna, bo już po czterech minutach piłkę odbitą od poprzeczki po kapitalnym uderzeniu Przemysława Kaźmierczaka skierował do siatki Bonin. Gra w pierwszych 45. minutach stała na dobrym poziomie, a tylu bramek, i to w jednej połowie, kibice łęcznian nie oglądali już od niepamiętnych czasów.

JEST MODA NA HANDBALL I PARA NIE MOŻE PÓJŚĆ W GWIZDEK



Po zmianie stron okazało się, że to wcale nie koniec strzeleckich popisów piłkarzy obu zespołów. W 50. minucie Górnik prowadził już 4:1. Świetne podanie Miroslava Bożoka wykorzystał wyjątkowo skuteczny tego dnia Cernych. Zawisza jednak nie rezygnował i ambitnie walczył o zmianę rezultatu. Wysiłki te zostały uwieńczone powodzeniem. Piłkę dość nieszczęśliwie odbił Kalkowski, ta trafiła do Kamila Drygasa, który zdobył drugiego gola dla gości.

Po chwili bliski podwyższenia wyniku był Cernych, ale tym razem minimalnie spudłował. W odpowiedzi - po akcji Drygasa - próbował pokonać Rodicia Wójcicki, jednak golkiper łęcznian popisał się kapitalną interwencją. Po chwili znowu przed szansą stanął Cernych, którego świetnie wypatrzył Tomasz Nowak, lecz ponownie przestrzelił. Po chwili Litwina zmienił Shpetim Hasani, który tuż po wyjściu na murawę otrzymał znakomite podanie od Bielaka, niestety... nie trafił w futbolówkę. Na trzy minuty przed końcowym gwizdkiem dzieła zniszczenia dokonał Sebastian Szałachowski, który skutecznie wykończył akcję Nowaka i Bonina.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Górnik Łęczna 5 (3)

Bramki: Bonin (10., 42.), Cernych (32., 50.), Szałachowski (87.)

Zawisza Bydgoszcz 2 (1)

Bramki: Wójcicki (39.), Drygas (53.)

Górnik: Rodić - Mierzejewski, Szmatiuk, Kalkowski, Mraz - Bielak Ż, Kaźmierczak - Bonin, Nowak (90. Kalinowski), Bożok (83. Szałachowski) - Cernych (79. Hasani).

Zawisza: Witan - Agryriou, Strąk, Micael (52. Arujo), Ziajka - Fleurival Ż, Drygas - Luis Carlos, Wójcicki (66. Kadu), Alvarinho Ż (46. Wagner) - Porcellis.

Sędziował Tomasz Kwiatkowski z Warszawy.

Widzów: 3058