Dlaczego w Górniku nie ma miejsca dla naszych

Piłkarze Górnika po siedmiu latach przerwy wrócili do ekstraklasy. Na razie spisują się przyzwoicie, ale wydaje się, że jest to kolos na glinianych nogach, bo większość piłkarzy to gracze zagraniczni, a wychowanka w pierwszej jedenastce nie ma żadnego.
Lepiej od Górnika spisuje się drugi beniaminek ekstraklasy - GKS Bełchatów. Obie drużyny są do tej pory niepokonane i ostatnio zmierzyły się w Łęcznej. Mecz zakończył się remisem 1:1, ale trzeba zwrócić uwagę na zupełnie inne koncepcje budowania tych zespołów.

Lękliwi trenerzy

I tak w drużynie gospodarzy w wyjściowym składzie znalazło się aż sześciu graczy zagranicznych, natomiast w zespole z Bełchatowa zaledwie jeden. Poza tym Górnik ma w swych szeregach piłkarzy, delikatnie mówiąc, nie pierwszej młodości, bo przecież Maciej Szmatiuk liczy 34 lata, Przemysław Kaźmierczak, Łukasz Mierzejewski i sprowadzony ostatnio ze Szwecji Kosowianin Shpetim Hasani po 32, a Tomasz Nowak, Grzegorz Bonin czy Miroslav Bożok są blisko trzydziestki bądź nieznacznie ją przekroczyli.

Pod tym względem zespół z Bełchatowa prezentuje się korzystniej, a na kluczowych pozycjach postawił na młodość. Liderami drużyny są liczący po niespełna 23 lata bracia bliźniacy Michał i Mateusz Makowie, a playmakerem o dwa lata starszy Kamil Poźniak. Ci gracze nie są wprawdzie wychowankami bełchatowskiego klubu, ale zostali tam sprowadzeni przed kilku już laty jako zawodnicy perspektywiczni i teraz należą do pierwszoplanowych postaci zespołu.

Zbigniew Bartnik, prezes Lubelskiego Związku Piłki Nożnej, tłumaczy, że w niższych klasach gra wielu wychowanków. - Jednak im wyżej, tym gorzej. Klub ekstraklasy czy I ligi uzależniony jest od strategii, którą obierze przychodzący trener. Często jest tak, że nie ma czasu na nabieranie doświadczenia, okrzepnięcie. Od razu trzeba grać, więc stawia się na armię zaciężną.

Bartnik daje przykłady: - Kiedyś w Łęcznej były medale mistrzostw Polski juniorów, w klubie wychowano braci Grzegorza i Piotra Bronowickich, Mariusza Pawelca czy Kamila Oziemczuka. Wszyscy występowali z sukcesami w ekstraklasie. Teraz dla utalentowanych zawodników z Łęcznej: Michała Palucha, Damiana Szpaka czy Michała Zubera nie ma miejsca nawet w szerokiej kadrze Górnika. Szkoda - kontynuuje Bartnik.

Zły skauting

Co ciekawe, wspomniany już Kamil Poźniak, a także dwaj inni młodzi piłkarze GKS będący w kadrze pierwszego zespołu Marcin Flis i Damian Szymański trafili do Bełchatowa z... Lubelszczyzny.

To niejedyni utalentowani gracze z naszego regionu, którzy zamierzają robić karierę w innych rejonach kraju. Na przykład w stołecznej Legii znaleźli się 16-letni Mateusz Hołownia z Top 54 Biała Podlaska i o cztery lata starszy Łukasz Turzyniecki, który przygodę z futbolem zaczynał w Jedynce Krasnystaw. Nasuwa się więc pytanie: czy nie można było tych piłkarzy wypatrzyć i otoczyć odpowiednią opieką tu na miejscu?

- To, czy młody gracz zostanie na Lubelszczyźnie, czy wyjedzie w Polskę, jest także kwestią profesjonalnego skautingu. Najzdolniejsi zawodnicy wyławiani są w wieku 15-16 lat - tłumaczy Tomasz Bielecki, szef Studium Wychowania Fizycznego UMCS, trener. - Uważam, że na samym dole nawet dobrze się szkoli, ale potem trzeba się zmierzyć z kwestią przejścia do pierwszego zespołu. Przeważnie jest tak, że jeśli 17-18-letni chłopak nie dostanie szansy w ekstraklasie bądź I lidze, to potem już się nie przebije i zwykle kończy przygodę z piłką w niższych klasach.

Bielecki zwraca uwagę na rolę trenerów, którzy są coraz lepiej szkoleni, zdają różnego rodzaju egzaminy. - Jednak ten zawód nie ma należytego prestiżu. Trenerzy nie są należycie opłacani, więc trudno spodziewać się, że będą robili coś więcej, niż muszą. Jest też problem z właściwą selekcją.

Zdaniem Bieleckiego w polskiej piłce nie ma odpowiednich rozwiązań systemowych. - Wprawdzie PZPN próbuje wprowadzić ujednolicony system szkolenia, ale w klubach każdy sobie rzepkę skrobie i efekty są takie, jak widać.

Nadzieja w Akademii

W tej chwili jedynym zawodnikiem Górnika, którego możemy zobaczyć na boisku, jest wchodzący z ławki rezerwowych 30-letni Sebastian Szałachowski.

Czy to się zmieni za sprawą powołanej do życia Akademii Piłkarskiej Górnika Łęczna, gdzie na dobrych, równych boiskach mają szanse podnosić swoje umiejętności młodzi zawodnicy grający wcześniej także w innych klubach? Na efekty tego działania trzeba będzie jednak jeszcze poczekać. Zaś młodzi gracze, którzy opuścili Lubelszczyznę, jak wrócą, to raczej na piłkarską emeryturę.



DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU