Kapitan Górnika: "Weszliśmy do ekstraklasy z przytupem"

Górnik Łęczna w pierwszych dwóch meczach po powrocie do ekstraklasy zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Łęcznianie nie przegrali z Wisłą Kraków, a z grającym w europejskich pucharach Ruchem Chorzów zdobyli komplet punktów. - Można powiedzieć, że wróciliśmy do ekstraklasy z przytupem - mówi kapitan drużyny Veljko Nikitović.
Szóste miejsce w tabeli, cztery zdobyte punkty i stosunek bramek 3-2 to bilans Górnika po pierwszych dwóch meczach ekstraklasy. - Myślę, że to dobry rezultat, aczkolwiek z perspektywy czasu nieco szkoda tego remisu u siebie, bo jest to chyba bardziej strata dwóch oczek, a nie zdobycie jednego - mówi Veljko Nikitović, który tamten mecz oglądał z ławki rezerwowych.

W kolejnym spotkaniu z Ruchem Chorzów wieloletni gracz Górnika wybiegł już w pierwszym składzie. A to m.in. z powodu choroby, która wykluczyła z gry Przemysława Kaźmierczaka. I Nikitović pomógł zespołowi wywalczyć pierwszy komplet punktów po siedmioletniej przerwie w ekstraklasie. Jednak o wygraną nie było łęcznianom łatwo. - Sami sobie zrobiliśmy problem w drugiej połowie - mówi. - Po strzeleniu gola na 2:0, zamiast tak jak w pierwszej połowie dłużej przetrzymać piłkę, pozwoliliśmy chorzowianom na szybką odpowiedź. Potem w naszą grę wkradło się sporo nerwowości, ale na szczęście udało się wygrać. Można powiedzieć, że wróciliśmy do ekstraklasy z przytupem. Jednak patrzymy na to wszystko spokojnie, nie podpalamy się - dodaje.

We wtorek piłkarze Górnika otrzymali od sztabu szkoleniowego dzień wolny. A już od środy zespół trenera Jurija Szatałowa zacznie przygotowania do kolejnego ligowego meczu z GKS Bełchatów. Do spotkania jest jeszcze trochę czasu, bo potyczka odbędzie się dopiero w poniedziałek (godz. 18). Jednak dla łęcznian ten termin może okazać się korzystny. Wszystko wskazuje bowiem na to, że do tego czasu z chorobą upora się wspomniany już Przemysław Kaźmierczak i na mecz z innym beniaminkiem T- Mobile Ekstraklasy powinien być już w pełni sił.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU