Gęga, Wojtas i Drabik zagrały przeciwko Czarnogórze

Trzy zawodniczki grające w minionym sezonie w MKS Selgros Lublin w środę zagrały w reprezentacji Polski. Drużyna Kima Rasmussena w Częstochowie zmierzyła się z Czarnogórą w ramach eliminacji do mistrzostw Europy.
Przed meczem Polski nadal nie mogły być pewne awansu na europejski czempionat. Inaczej do spotkania podszedł zespół Czarnogóry, który awans ma już zapewniony. I dlatego drużyna rywalek zagrała w Częstochowie w nieco rezerwowym składzie.

W pierwszej siódemce mecz rozpoczęła Marta Gęga, której trener powierzył zadania w defensywie. Lepiej mecz rozpoczęły przyjezdne, osiągając na początku spotkania dwubramkowe prowadzenie. Jednak z biegiem czasu Polki złapały odpowiedni rytm gry i zaczęły konsekwentnie odrabiać straty. Mocnym punktem zespołu był Alina Wojtas (zdobyła w środowym meczu 6 bramek dla Polski), która co kilka chwil celnymi rzutami pokonywała bramkarkę z Czarnogóry. Tym sposobem biało-czerwone nie tylko wyrównały wynik spotkania, ale wyszły na prowadzenie 10:7. I wtedy znów do głosu doszedł zespół gości. Czarnogórki dzięki udanej końcówce pierwszej połowy zmniejszyły dystans do Polek i do przerwy w Częstochowie było 11:10 dla naszej reprezentacji.

To jest Alinomania. Moda na Alinę Wojtas



W drugiej połowie oprócz wspomnianej Marty Gęgi i Aliny Wojtas na parkiecie pojawiła się trzecia z zawodniczek MKS Selgros Joanna Drabik. Początek w wykonaniu podopiecznych Rasmussena był bardzo obiecujący. Polki znów oddawały skuteczne rzuty i wyszły na prowadzenie 14:11. Jednak wtedy w ich grze znów coś się zacięło. Przyjezdne wykorzystały słabszy fragmenty gry biało-czerwonych i na kwadrans przed końcem spotkania doprowadziły do remisu 16:16. Wtedy też trener naszej drużyny poprosił o czas.

W ostatnich minutach spotkania kibice na trybunach przeżyli największe emocje. Nie brakowało ostrej walki, co przełożyło się na ilość wykluczeń. Jednak końcówkę meczu lepiej zniosły Czarnogórki i to ostatecznie one cieszyły się ze zwycięstwa 25:22. Tym samym Polki mocno skomplikowały sobie sytuację do awansu. By pojechać na mistrzostwa Europy, muszą w sobotę pokonać reprezentację Czech na jej terenie trzema lub czterema bramkami. Zadanie wydaje się bardzo trudne, ale nie niemożliwe.

- Nie możemy się poddawać, mamy sobotę i kolejny mecz - powiedziała dla oficjalnego klubowego serwisu po meczu Joanna Drabik. - Od początku meczu kontrolowałyśmy wynik, miałyśmy rywalki na kontakcie. Chwilowe rozluźnienie, kilka błędów było głównym powodem naszej porażki dzisiaj. W sporcie nie można kalkulować, musimy podejść do kolejnego spotkania skoncentrowane. Pojedziemy do Czech z pozytywnym nastawieniem, po to żeby wygrać i myślę, że to nam się uda - zadeklarowała Drabik.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU