Do szczęścia brakuje im tylko medalu mistrzostw Polski

W sobotę w Zabrzu piłkarze ręczni Azotów rozpoczną batalię o brązowy medal mistrzostw Polski. O miejsce na podium będą rywalizowali z Górnikiem.
Trudno w tej potyczce wskazać faworyta. W tej fazie rywalizacji gra się do trzech zwycięstw. W korzystniejszej sytuacji wydają się Ślązacy, którzy z racji tego, że po rundzie zasadniczej byli wyżej w tabeli, dwa pierwsze mecze rozegrają u siebie. Ponadto ewentualne piąte spotkanie także odbyłoby się z Zabrzu. W walce o finał oba zespoły rywalizowały z najlepszymi aktualnie drużynami w kraju - Azoty zostały wyeliminowane przez Vive Targi Kielce, a zabrzanie nie sprostali Orlenowi Wiśle Płock. W obu przypadkach rywalizacja zakończyła się po trzech spotkaniach.

JEST MODA NA HANDBALL I PARA NIE MOŻE PÓJŚĆ W GWIZDEK



Natomiast jeśli chodzi o mecze Azotów z Górnikiem w rundzie zasadniczej, to tu jest remis. W Puławach gospodarze wygrali 35:34, a najskuteczniejszym graczem w ich szeregach był zdobywca 10 bramek Jan Sobol. Z kolei dla drużyny zabrskiej najwięcej goli rzucił Michał Kubisztal - 12. W drugim spotkaniu górą był Górnik, który pokonał puławian 33:26. Wówczas najwięcej bramek dla zwycięzców zdobył Bartłomiej Tomczak (10), a w Azotach ponownie najskuteczniejszy był czeski skrzydłowy Sobol (9). Oba zespoły mają w swoich szeregach po kilku klasowych graczy. W Górniku ikoną jest wciąż znakomity Mariusz Jurasik, którego dzielnie wspierają Patryk Kuchczyński, Michał Kubisztal, Witalij Nat czy Bartłomiej Tomczak. Natomiast w drużynie trenera Bogdana Kowalczyka, który po tym sezonie żegna się z puławskim klubem, występują tacy zawodnicy jak Przemysław Krajewski, Michał Szyba, Piotr Masłowski, Jan Sobol czy trójka bardzo mocnych bramkarzy: Vadim Bogdanov, Vilius Rasimas i Maciej Stęczniewski. - Nastroje z zespole są bojowe - mówi Jerzy Witaszek, prezes Azotów. - Jedziemy w najmocniejszym składzie i zawodnicy zapowiadają walkę o każdy centymetr parkietu. Cały sezon był dla nas udany, ale abyśmy byli w pełni usatysfakcjonowani, musimy jeszcze wygrać trzy mecze. Taki wynik da nam pierwszy w historii klubu medal mistrzostw Polski.

Początek sobotniego meczu wyznaczono na godz. 18, natomiast w niedzielę zespoły spotkają się o godz. 16.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU