Trener Mike Taylor na trybunach, a Wikana Start przegrywa

Już wiadomo, że jeśli koszykarze Wikany Start mają zamiar wejść do finału rozgrywek I ligi, to na pewno nie zrobią tego w Lublinie. W trzecim meczu półfinałowym ulegli na własnym parkiecie WKK ProBiotics Wrocław i przegrywają w tej rywalizacji 1:2.
W tej fazie rozgrywek walczy się do trzech zwycięstw. Pierwsze dwa mecze odbyły się nad Odrą i oba zespoły podzieliły się zwycięstwami. Swoją drogą u siebie jakoś zespołowi trenera Dominika Derwisza z wrocławianami nie idzie. W tym sezonie Wikana Start przegrała nad Bystrzycą oba rozegrane tu spotkania, natomiast na wyjeździe wygrała dwukrotnie. Wydawałoby się, że tym razem w wypełnionej po brzegi hali przy al. Zygmuntowskich nasi koszykarze się przełamią, jednak mimo gorącego dopingu kibiców lublinianie rozegrali chyba najgorszy mecz w tym roku. Być może "paraliż" gospodarzy - jak sugerowali niektórzy fani - wynikał z tego, że na trybunach zasiadł zaproszony przez prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka - który też oglądał mecz - nowy trener kadry narodowej Mike Taylor. Szkoleniowiec przyjechał do naszego miasta w towarzystwie generalnego menedżera reprezentacji Polski Marcina Widomskiego. Było to pierwsze spotkanie tej klasy rozgrywek, jakie Amerykanin obejrzał, ale lublinianie nie mogą być z niego dumni.

JEST MODA NA HANDBALL I PARA NIE MOŻE PÓJŚĆ W GWIZDEK



Od samego początku gospodarzom najzwyczajniej nie szło. Wrocławianie grali bardzo szybko i po siedmiu minutach prowadzili już 15:2. Bardzo aktywny w szeregach gości był rozgrywający Jan Grzeliński, który przemieszczał się po parkiecie niczym żywe srebro i skutecznie zdobywał punkty. Z upływem czasu drużyna lubelska nieco otrząsnęła się z dominacji rywala, ale pierwszą kwartę przegrała wyraźnie (13:20). W kolejnej odsłonie początkowo dystans zaczął się zmniejszać. W 15. minucie po trafieniu Pawła Kowalskiego na tablicy wyników widniał rezultat 20:25. Niestety, w końcówce tej części gry lublinianie stracili nie tylko kolejne punkty, ale i rozgrywającego Kamila Michalskiego, który doznał kontuzji nosa i w przerwie spotkania pojechał do szpitala.

Po zmianie stron warunki dyktowali już całkowicie koszykarze WKK ProBiotics. Z minuty na minutę ich przewaga rosła. Drużyna lubelska była bardzo słabo dysponowana rzutowo, kiepsko też było ze zbiórkami. Przed czwartą kwartą gospodarze przegrywali 34:52 i tylko cud mógłby uchronić ich przed porażką. Ten się jednak nie zdarzył i w niedzielę Wikana Start rozegra u siebie mecz o przedłużenie nadziei na awans do finału. Jeśli przegra - odpadnie, w przypadku wygranej decydujące spotkanie odbędzie się we Wrocławiu. Początek meczu w hali przy al. Zygmuntowskich o godz. 18.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Wikana Start 51

WKK ProBiotics 70

Kwarty: 13:20, 9:12, 12:20, 17:18

Wikana Start: Mordzak 15 (3), Wilczek 9 (1), Pełka 6, Szawarski 4, Czujkowski 3 oraz Kowalski 5, Michalski 5 (1), Kaczmarski 3 (1), Wiśniewski 1, Sikora.

WKK ProBiotics: Grzeliński 17 (3), Niesosbki 12 (2), Ł. Diduszko 10 (1), Trojan 8, B. Diduszko 2 oraz Leńczuk 6 (2), Szpyrka 6, Koelner 5 (1), Kapa 4.