Górnik miał rywala na kolanach, ale nie zdobył nawet punktu

Piłkarze Górnika Łęczna ponieśli trzecią porażkę z rzędu. Po przegranych z potentatami ligi - GKS Bełchatów i Arką Gdynia, tym razem łęcznian na ich terenie ograł Energetyk ROW Rybnik. Co godne podkreślenia, goście przez większą część drugiej połowy grali w dziesiątkę.
W porównaniu z ostatnimi meczami w składzie Górnika zaszło kilka zmian. Na prawej stronie obrony wybiegł Julien Tadrowski, zastępując Patrika Mraza, który w ostatnim meczu z Arką Gdynia zobaczył czerwony kartonik. W pierwszej jedenastce znalazł się też Nikolajs Kozacuks, a także od dawna nieoglądany Miroslav Bożok.

ZOBACZ KADRĘ GÓRNIKA WALCZĄCEGO O EKSTRAKLASĘ



Od pierwszego gwizdka sędziego więcej z gry mieli gospodarze, którzy utrzymując się długo przy piłce, cierpliwie budowali akcje. Już w 7. minucie Górnik mógł wyjść na prowadzenie. Ładnie piłkę opanował Arkadiusz Woźniak i oszukując obrońcę gości, przełożył ją sobie w polu karnym na lewą nogę. Jednak jego uderzenie było zbyt lekkie i nie sprawiło żadnego kłopotu Antoniemu Buckowi. W odpowiedzi Energetyk przeprowadził koronkową akcję, ale w ostatniej chwili futbolówkę wybił jeden z obrońców Górnika. Chwilę później dobrze do Woźniaka dograł Kozacuks, a ten zagrał piłkę piętą do wbiegającego Bożoka. Słowak uderzył bez zastanowienia, ale w sam środek bramki.

Górnik w dalszym ciągu przeważał, co kilka chwil goszcząc w polu karnym rybniczan. Wreszcie w 35. minucie łęcznianie objęli prowadzenie. Na prawym skrzydle obrońcą gości zakręcił Bonin i dograł do Bożoka. Ten oddał strzał głową, ale trafił w poprzeczkę. Na szczęście z dobitką zdążył Kozacuks.

Na dwie minuty przed przerwą mogło i powinno być 2:0. Znakomicie na wolne pole do Bonina zagrał Kozacuks, a ten z prawej strony wyłożył piłkę na 8. metr Woźniakowi. Jednak napastnik łęcznian w stuprocentowej sytuacji uderzył obok prawego słupka.

W 90. minucie stadion zamarł

Niewykorzystana sytuacja sprzed przerwy zemściła się w 49. minucie. Goście sprytnie rozegrali rzut wolny, a piłkę do bramki Górnika wpakował Idrissa Cisse, doprowadzając do wyrównania. Kilka minut później Górnik znów mógł wyjść na prowadzenie. Sprzed pola karnego ładnie uderzał Bożok, ale piłka minimalnie minęła bramkę Energetyka. W 62. minucie goście musieli sobie radzić w dziesiątkę. Po bardzo brzydkim faulu na Bartłomieju Niedzieli z boiska został wyrzucony Hubert Otręba. Górnik, grając w przewadze, zaczął stwarzać jeszcze większe zagrożenie pod bramką rybniczan. Strzelać próbowali Bonin, Niedziela i Woźniak, ale nie byli w stanie pokonać dobrze dysponowanego tego dnia Bucka.

Mijały kolejne minuty, napór gospodarzy wzrastał, ale Górnik w dalszym ciągu nie potrafił znaleźć recepty na zdobycie gola. I wtedy stało się najgorsze. W doliczonym czasie gry rzut rożny egzekwowali goście i Michał Płonka strzałem głową skierował piłkę do bramki. Tym sposobem Energetyk ROW Rybnik po raz drugi w tym sezonie zdobył komplet punktów w meczu z Górnikiem. - Kiedy ma się rywala na kolanach, to trzeba go dobić. My pozwoliliśmy mu dzisiaj z nich wstać - powiedział zaraz po spotkaniu Grzegorz Bonin.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Górnik Łęczna 1 (1)

36. Kozacuks

Energetyk ROW Rybnik 2(0)

49. Cisse, 90. Płonka

Górnik: Prusak - Tadrowski, Kalkowski Ż, Szmatiuk, Sasin Ż - Kozacuks (77. Zuber), Zawistowski, Nowak, Bożok (60. Niedziela) - Bonin, Woźniak

ROW: Bucek - Szary, Jary, Słodowy, Płonka Ż - Otręba Ż+Ż=CZ, Staniczek (46. Vrto), Sobczak (84. Edison Fernandes), Muszalik - Wieczorek (80. Buchała), Cisse.