Szatałow: "Uważam, że pierwszy gol nie powinien być uznany"

W sobotnim hicie I ligi Górnik Łęczna przegrał z GKS Bełchatów i oddał rywalowi pierwszą pozycję w tabeli. Po meczu swój zespół chwalił trener gości Kamil Kiereś, a Jurij Szatałow uznał, że pierwszy gol został zdobyty nieprawidłowo.
Tym samym Górnik przegrał pierwsze spotkanie tej wiosny, jednocześnie kończąc piękną serię 15 meczów bez porażki w lidze. Oto, co po meczu lidera z wiceliderem powiedzieli szkoleniowcy obu drużyn.

Kamil Kiereś, trener GKS Bełchatów

Przede wszystkim graliśmy dzisiaj bardzo ważne spotkanie o dużym ciężarze gatunkowym. Po ostatnim remisie u siebie z Termaliką czuliśmy bardzo duży niedosyt i rozgoryczenie. Jednak szybko udało nam się to poprzez pracę na treningach i dużą motywację zniwelować. Do Łęcznej jechaliśmy z nastawieniem, aby wygrać spotkanie z Górnikiem. Na pewno opłaciło się zaryzykować i postawić na Daniilsa Turkovsa, który tak naprawdę nie jest jeszcze przygotowany do tego, aby grać w wyjściowym składzie. Z drugiej strony, to ważny aspekt mentalny - zabieramy do Bełchatowa fotel lidera. Zdajemy sobie jednak sprawę, że jest to tytuł przechodni. Czeka nas jeszcze wiele pracy i wiemy, że Górnik Łęczna mimo porażki na pewno będzie chciał się odbudować w kolejnych meczach i walka trwa dalej.

Jurij Szatałow, trener Górnika

Muszę przyznać, że nie mieliśmy dziś swojego dnia. Po dobrej grze w pierwszej połowie, kiedy prezentowaliśmy się dosyć poprawnie, w końcówce najpierw tracimy zawodnika, a potem bramkę. Zresztą uważam, że był tam zdecydowany spalony. Musimy porozmawiać z zawodnikami o tym, że po stracie gola nie mogliśmy złapać odpowiedniego rytmu. Po utracie drugiej bramki nasza taktyka się posypała. Próbowaliśmy jeszcze coś zrobić, udało nam się nawet stworzyć sytuację sam na sam, ale w piłce trzeba zdobywać bramki i GKS był od nas dzisiaj o dwa gole lepszy. Myślę, że jutro już nie będziemy o tym pamiętać i zaczniemy przygotowywać się do kolejnego meczu, który zagramy na wyjeździe.