Jurij Szatałow: "Pokazaliśmy charakter i graliśmy do końca"

W niedzielę Górnik Łęczna rozegrał szalony mecz w Nowym Sączu. Mimo że łęcznianie na trzy minuty przed końcem spotkania przegrywali z Sandecją dowodzoną przez byłego trenera Motoru Ryszarda Kuźmę, to do Łęcznej wrócili w glorii zwycięzców.
Radość po bramce, którą zdobył w ostatnich sekundach spotkania rezerwowy Nikolajs Kozacuks, była przeogromna. Zresztą gola wyrównującego także zdobył zawodnik, który wszedł z ławki - Arkadiusz Woźniak. W związku z tym duże słowa uznania należą się szkoleniowcowi Górnika, który wykazał się "trenerskim nosem". Wygrana Górnika w Nowym Sączu pozwoliła na wypracowanie sobie już pięciu oczek przewagi nad drugą w tabeli Arką Gdynia. Oto, co po meczu powiedzieli szkoleniowcy obu drużyn.

Jurij Szatałow, trener Górnika Łęczna

Spodziewaliśmy się trudnego meczu, bo od jakiegoś czasu Sandecja nie przegrywała u siebie, gra bardzo ciekawą piłkę i to się potwierdziło. Mecz nie do końca układał się po naszej myśli, ale cieszymy się, że w końcówce pokazaliśmy charakter i walczyliśmy do końca. Musiałem zmienić ustawienie drużyny na trzech napastników i trzech obrońców.

Ryszard Kuźma, trener Sandecji Nowy Sącz

W Legnicy strzeliliśmy bramkę w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Dziś dowiedziałem się, co mógł czuć wtedy trener Miedzi, z tą różnicą, że wtedy wywalczyliśmy punkt, a teraz przegraliśmy. Do strzelenia gola naszą grę charakteryzowała cierpliwość i spokój, czego zabrakło w końcówce. W wielu przypadkach potrafiliśmy dowieźć korzystny wynik, a teraz to się odwróciło. Taki jest urok piłki nożnej.