Pełne hale, sponsorzy. A oni tułają się po szkolnych salkach

Pełne superhale, potężni sponsorzy, mistrzostwa świata z meczem otwarcia na Stadionie Narodowym. Polska siatkówka rośnie. Ale nie w Świdniku, gdzie Avia tuła się na dnie tabeli i gra dla garstki widzów w salce gimnastycznej szkoły podstawowej. Dlaczego nie potrafimy wykorzystać mody na siatkówkę?
W połowie lat 70. hala fabryczna WSK Świdnik pękała w szwach. Na mecze siatkarzy Avii bijących się o mistrzostwo Polski ciągnęły tłumy, klub miał potężnego sponsora. Gwiazdami drużyny byli złoci medaliści olimpijscy z Montrealu Tomasz Wójtowicz i Lech Łasko.



Kto wie, gdzie znajdowałaby się świdnicka siatkówka, gdyby nie tragiczny wypadek z listopada 1976 r. na górce sławinkowskiej, w którym kierowana przez Łaskę zastawa (gracze w formie nagrody za olimpijskie złoto otrzymali talony na te auta) zderzyła się z autobusem. Kraksy nie przeżyło dwóch siatkarzy: Zdzisław Pyc i Henryk Siennicki.



Po wypadku Avia spadła z ekstraklasy, a potem systematycznie się osuwała, nawet nie próbując nawiązać do przeszłości.

Asystent trzech wojewodów, dyrektor Zachęty. Dziś?



Reprezentacja, PlusLiga, wielki biznes

Tymczasem dziś w Polsce siatkówka to potężny biznes. Mecze reprezentacji ściągają do pięknych hal tysiące wspaniałych kibiców (nie kiboli!).



We wrześniu w Polsce odbędą się mistrzostwa świata, a mecz otwarcia nasi rozegrają dla 60 tys. ludzi na Stadionie Narodowym.

To jest Alinomania. Moda na Alinę Wojtas



To nie wszystko. Wspierana przez operatora sieci komórkowej PlusLiga to jedna z najsilniejszych lig na świecie, obok rosyjskiej i włoskiej. Nasze kluby, Asseco Resovia Rzeszów, Jastrzębski Węgiel, biją się w Lidze Mistrzów.



Polska siatkówka, pokazywana w telewizji w kapitalny sposób przez Polsat, to prawdziwa maszynka do zarabiania pieniędzy.

Ale Polska siatkówka to nie tylko Polsat i PlusLiga. Ostatnio interes zwietrzyła w niej inna komercyjna stacja telewizyjna - Orange Sport, która zaczęła pokazywać mecze I ligi, czyli zaplecze PlusLigi.



W Świdniku liga w salce gimnastycznej

Siatkarze Avii Świdnik po dwóch sezonach tułania się po II lidze (tak naprawdę to trzeci poziom rozgrywek) i meczach w takich ośrodkach jak Międzyrzec Podlaski w końcu wiosną zeszłego roku awansowali. Cóż jednak z tego, skoro tułają się na dnie tabeli i będą musieli stoczyć dramatyczny bój o utrzymanie.



Podnoszeniu poziomu sportowego Avii nie sprzyjają też okoliczności rozgrywania meczów. Siatkarze ze Świdnika grają w... salce gimnastyczne Szkoły Podstawowej nr 7, gdzie mieści się raptem 400-500 widzów. A wszystko dlatego, że stara hala fabryczna odkupiona niedawno przez miasto od Agusta-Westland (nowy właściciel WSK) nie nadaje się do użytku, bo Świdnik dopiero przymierza się do jej przebudowy.

Sufitu bez Lublina nie przebijemy

Artur Soboń, sekretarz miasta Świdnik, tłumaczy, że samorządu nie stać na finansowanie drużyny, która miałaby grać w PlusLidze. - Budżet średniej klasy zespołu w PlusLidze to kwota rzędu 2,5 mln zł. Tymczasem budżet Avii to tylko 700 tys. zł. Na pierwszą ligę wystarczy, także pod kątem pojemności trybun w szkole podstawowej - tłumaczy Soboń, przypominając, że Świdnik to jedynie liczące 40 tys. mieszkańców powiatowe miasto.



I dodaje: - Próbowaliśmy wyjść poza Świdnik i po awansie rozegrać jakiś mecz na Globusie. Jednak z tego co wiem, w lubelskiej hali nie było wolnych terminów.

Miasto Świdnik daje na siatkarzy Avii 200 tys. zł (oprócz siatkarzy wspiera też m.in. piłkarzy, pływaków, judoków), 300 tys. to pieniądze od głównego sponsora Agusty-Westland. Brakujące 200 tys. zł w budżecie to pieniądze od mniejszych firm i zyski ze sprzedaży biletów.

Wiceprezes Avii Świdnik Marian Chałas: - Nasze ambicje sięgają czegoś więcej niż I liga. Jednak wciąż jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Dlaczego? Powiem tak, ręce mnie bolą od pukania do gabinetów potencjalnych sponsorów. Niestety skutki sa mizerne. Pewnie dlatego, że Lubelszczyzna to wciąż biedny region, gdzie bardzo trudno o sponsora.



Jednak kibice Avii mają odmienne zdanie: - Najpierw trzeba stworzyć produkt, dopiero mieć nadzieję, że sponsor się nim zainteresuje. Przecież Plus GSM zainwestował w siatkówkę nie ze względów charytatywnych, tylko dlatego że widział w niej ogromny potencjał i źródło promocji. O jakiej promocji można mówić w przypadku Avii, która mimo przecież nie najmniejszego budżetu z reguły przegrywa.

Rozmowy zaczepne były. Ale...

Jednak Artur Soboń uważa, że Lubelszczyzna ma szansę na siatkówkę na najwyższym poziomie. - Jednak chcąc pokonać poprzeczkę PlusLigi, potrzebujemy wsparcia, choćby Lublina. Sadzę, że bylibyśmy skłonni przeżyć fakt, by do członu Avia Świdnik dodać część innej nazwy. Dla PlusLigi i rozegrania najważniejszych meczów na Globusie dla ponad 4 tys. ludzi byłoby warto. Powiem tak, na linii Świdnik - Lublin były już w tej sprawie rozmowy, nazwijmy je "zaczepnymi".

Co ważne, wizji Sobonia nie odrzuca prezes Chałas.



Anonimowo w świdnickim ratuszu porównują budżet Motoru Lublin, który waha się wokół 2,5 mln zł (lubelski urząd miasta dał na klub w zeszłym roku 1,5 mln zł). Tyle samo kosztowałoby utrzymanie całego zespołu siatkarzy z PlusLigi. - Ale na tę kwotę mogłyby się złożyć pieniądze od sponsorów, np. spółek skarbu państwa. Tak jest m.in. w przypadku Skry Bełchatów, gdzie pieniądze na siatkówkę daje PGE.


>Bąk, Iwan, Krzynówek i ich ekipa wygrali Piłkarską Galę



Zwolennicy projektu "Avia w Lublinie" dają przykład choćby lubelskiej komunikacji miejskiej, która po trwających chyba kilkadziesiąt lat przymiarkach w końcu od jesieni zaczęła regularnie jeździć do Świdnika. W ewentualnym siatkarskim projekcie, co zauważają kibice, nie bez znaczenia jest też osoba prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka, który mieszka w Świdniku i tą dyscypliną sportu się interesuje.



Za sport w Lublinie odpowiada zastępca prezydenta Katarzyna Mieczkowska-Czerniak i przynajmniej oficjalnie studzi emocje. - Ratusz finansuje kluby z Lublina. Świdnik zwrócił się do nas z prośbą rozegrania kilku meczów. Zaproponowaliśmy, by siatkarze Avii, z powodu braku terminów, zagrali nie na Globusie, lecz w mniejszej hali MOSiR (ok. 1,2 tys. publiczności - red.). Z tego co wiem, nie było w tej sprawie zainteresowania. Jednak propozycję "wejścia" Avii do Lublina warto rozważyć, choćby na zasadzie współpracy np. z klubem uczelnianym UMCS. Myślę, że byłby to dobry początek.