Prezes Azotów: Globus za mały, wybieramy się do Łodzi

Po raz pierwszy w Lublinie rozegrano mecz piłki ręcznej męskiej ekstraklasy. Potyczka puławskich Azotów z mistrzem Polski Vive Targi Kielce przyciągnęła na trybuny hali Globus komplet publiczności. - Zainteresowanie przekroczyło nasze oczekiwania i teraz mamy zamiar spotkanie z płockim Orlenem Wisła rozegrać w ... Łodzi - zapowiada Jerzy Witaszek, prezes Azotów.
Rozmowa z Jerzym Witaszkiem*

Wiesław Pawłat: Dlaczego w Łodzi?

Jerzy Witaszek: Z naszego rozeznania wynika, że mecz z wicemistrzem kraju i uczestnikiem Ligi Mistrzów będzie chciało obejrzeć około ośmiu tysięcy widzów. Dlatego klub oficjalnie wystąpił już do MOSiR Łódź w sprawie organizacji tego spotkania, które ma się odbyć 1 marca. Chodzi po prostu o to, że potrzebna jest większa hala, w grę wchodzi ta przy ul. ks. Skorupki, bo Globus jest... za mały. Na razie nie wiadomo, co z tego wyniknie. Oczywiście nie wykluczamy innych rozwiązań, czekamy też na ofertę z MOSiR-u Lublin. A wracając jeszcze do kwestii Łodzi, to pragnę przypomnieć, że był tam kiedyś bardzo prężny ośrodek piłki ręcznej. W Anilanie grały takie tuzy jak brązowi medaliści olimpijscy z Montrealu Andrzej Szymczak czy Zygfryd Kuchta. W tej chwili nie ma tam ligowej drużyny i można powiedzieć, że w tej materii panuje spory głód. Poza tym o rzut beretem jest żyjący piłką ręczną Piotrków Trybunalski, a z Płocka także blisko.


> Bąk, Iwan, Krzynówek i ich ekipa wygrali Piłkarską Galę



Wracając do spotkania z Vive Targi, to czy nie miałeś obaw, że w Lublinie się nie uda?

- Nie ukrywam, że się martwiłem. Bałem się, że ludzie nie przyjdą i będziemy grali przy pustych trybunach. Jak zobaczyłem pełną halę, kamień spadł mi z serca. To przeszło moje oczekiwania. U nas mecz może obejrzeć 700 osób, a tu przyszło 4,5 tys. kibiców. Teraz jestem dumny z tego, że spotkanie odbyło się w świetnej atmosferze i przy dopingu fanów, którzy nagradzali brawami udane akcje zawodników obu zespołów. A było kogo oklaskiwać, bo przecież w tym meczu zagrało aż 15 uczestników ostatnich mistrzostw Europy w Danii. W barwach kielczan wystąpili m.in.: Sławomir Szmal, Krzysztof Lijewski, Karol Bielecki, Ivan Cupić, Thorir Olafsson, a u nas Przemysław Krajewski, Michał Szyba i reprezentant Czech Jan Sobol. Debiutował tu także w roli trenera kielczan znakomity ongiś zawodnik, a dziś trener Tałant Dujszebajew. To była świetna promocja piłki ręcznej. Mecz wprawdzie przegraliśmy [27:37 - przyp. red.], ale po walce.

ME. Kiedyś u Szwedów terminował, teraz ich zatrzymał



Czy trudno zorganizować spotkanie, którego jest się gospodarzem "na wyjeździe"?

- Nie. Jest to porównywalne z organizacją meczów w Puławach. Mamy bardzo dobrze przygotowanych pod tym względem pracowników, którzy radzą sobie w każdych okolicznościach. Teraz wystarczyło tylko dowieźć naszych kibiców, w czym pomogły nam Zakłady Azotowe. Dodam też, że profesjonalizm ekipy lubelskiego MOSiR-u sprawił, że impreza była udana pod każdym względem. Co do kwestii finansowych, na razie się nie mogę wypowiedzieć, bo jeszcze się nie rozliczyliśmy.

Jesteście czwartym zespołem PGNiG Superligi, gracie w europejskich pucharach, ale wasza hala zwana "kurnikiem" jest chyba najgorsza w lidze...

- To prawda, bo prawie wszystkie drużyny mają większe obiekty od nas. A te, które nie mają, wkrótce będą je miały. W tej chwili najsłabsze warunki do gry i oglądania ma Zagłębie Lubin, ale tam wkrótce zostanie oddana do użytku nowa hala, podobnie jak w Szczecinie. Tak więc wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie jedynym klubem w najwyższej klasie, który będzie miał widownię poniżej 1000 miejsc będą Azoty. Muszę dodać, że jest też uchwała Związku Piłki Ręcznej w Polsce, że od sezonu 2015/2016 mecze najwyższej klasy mogą być rozgrywane w halach o pojemności minimum 3 tys. widzów. Z reguły w takich przypadkach związek idzie klubom niespełniającym wymogów na rękę, ale nie wiadomo, jak długo będą tolerowali przy weryfikacji warunki u nas panujące.

A co z mającą powstać w Puławach nową halą? Jest już ponoć opracowana koncepcja wstępna i teren po jej budowę...

- Z tego co wiem, na razie realizacja tego projektu została odłożona na bliżej nieokreśloną przyszłość.

* Jerzy Witaszek jest prezesem Azotów Puławy