Bąk, Iwan, Krzynówek i ich ekipa wygrali Piłkarską Galę

Drużyna niedawnych reprezentantów Polski zgodnie z przewidywaniami wygrała Piłkarską Galę na Globusie. Ale drużynie przyjaciół Jacka Bąka nie było łatwo!
W finale byłe gwiazdy reprezentacji Polski wspomagane przez innego byłego kadrowicza Sławomira Majaka i byłego piłkarza Motoru Mirosława Zagrodniczka pokonali reprezentację Artystów Polskich. Piłkarze RAP-u spisywali się bardzo dobrze. Widać było, że grupa "warszawska" drużyny artystów składająca się z Rafała Mroczka, Przemysława Cypriańskiego, Antoniego Królikowskiego i Grzegorza Staszewskiego często ze sobą trenuje i jest zgrana. Wspomagała ich grupa "lubelska" z Marcinem Wójcikiem z kabaretu Ani Mru Mru na czele.

- Będziemy walczyć o wygraną, piłkarze tutaj się ostro na nas szykują, ale powalczymy z nimi. Nie jesteśmy co prawda w szczytowej formie, ale udało się awansować do finału. Moja forma zapadła w zimowy sen, ale powoli się z niego wybudzam - mówił przed finałem aktor Rafał Mroczek.

Ale drużyna Bąka i spółki (z juniorami, czyli synami Bąka, Iwana i Zagrodniczka) nie dała im szans w finale wygrywając 4:2.

Trzecie miejsce w turnieju zajęła drużyna sportowców, której motorem napędowym był Sławomir Nazaruk. Oprócz tego sportsmenów reprezentowali m.in. Artur Siódmiak, Krzysztof "Diablo" Włodarczyk, były mistrz świata w karate Daniel Iwanek, żużlowiec Daniel Jeleniewski i legenda lubelskiej piłki ręcznej Iwona Nabożna.

W Piłkarskiej Gali wystąpiła również drużyna sponsorów reprezentująca firmy, które pomogły w organizacji imprezy, drużyna Fundacji Rozwoju Sportu w Lublinie, oraz drużyna dziennikarzy, w której "Wyborczą" reprezentowali Wiesław Pawłat, Bartosz Surman i Marcin Bielesz. Team mediów lubelskich najpierw pokonał sponsorów 3:2, a potem stoczył bardzo wyrównany mecz z RAP-em remisując 2:2. W półfinale lepsi od dziennikarzy byli sportowcy.

Po Piłkarskiej Gali...



Jacek Bąk: - Co prawda w tym roku jest trochę mniej publiki niż w zeszłym, przyjechało też mniej znanych zawodników, ale nie zależało to od nas. Jednak fajnie, że coś się dzieje w Lublinie, bawimy się wszyscy i gramy w piłkę. Za rok będziemy chcieli zaprosić kilka zespołów pierwszoligowcyh, może nawet zza granicy. Będę się starał, żeby przyjechali tacy zawodnicy, by hala pękała w szwach, bo wiadomo - w Lublinie nie mamy wielkiej piłki. Chcielibyśmy stworzyć fajne widowisko. W Lublinie brakuje wielkiego futbolu, mamy II ligę, a będziemy mieli piękny stadion, i tylko na nim grać. Być może uda się na nim zorganizować jakąś imprezę, ale o tym zadecyduje miasto. Dziś chodzi głównie o zabawę.