Wielki mecz na Globusie. Azoty postawiły się Vive. Ale przegrały

Po raz pierwszy w historii w lubelskiej hali Globus odbył się mecz męskiej PGNiG Superligi. Przy komplecie publiczności mistrz Polski Vive Targi Kielce wygrał z Azotami Puławy i w dalszym ciągu jest niepokonaną drużyną w lidze.
Sobotnie spotkanie cieszyło się olbrzymim zainteresowaniem. Kibice tłumnie przybyli do hali Globus i się nie zawiedli. Mecz stał na wysokim poziomie, a fani piłki ręcznej mogli obejrzeć w akcji aż 12 zawodników, którzy występowali na ostatnich mistrzostwach Europy w Danii. - Będzie to niezwykle ciężki mecz. Do Lublina zawitała bowiem trzecia drużyna świata. Niech o ich sile zaświadczy sam fakt, że mają w swoich szeregach siedmiu zawodników, którzy zagrali w półfinale ME w Danii - powiedział tuż przed rozpoczęciem spotkania trener Azotów Bogdan Kowalczyk.

Uhonorowali najlepszych

Na trybunach pojawiło się wiele znanych osobistości. Był minister skarbu państwa Włodzimierz Karpiński, prezydent Lublina Krzysztof Żuk, a także prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego i jednocześnie prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce Andrzej Kraśnicki. Spotkanie oglądał też prezes Polskiego Związku Koszykówki Grzegorz Bachański.

Przed spotkaniem Andrzej Kraśnicki wraz z Krzysztofem Żukiem wręczyli reprezentantom Polski, którzy zajęli szóste miejsce na ME w Danii, specjalne wyróżnienia. Otrzymali je też prezesi obydwu klubów Bertus Servaas i Jerzy Witaszek. Uhonorowany został także Krzysztof Lijewski, który znalazł się w najlepszej siódemce duńskich mistrzostw.

Vive nie wybacza błędów

Wracając do samego meczu, zaczął się on bardzo pomyślnie dla Azotów, które po dwóch golach Przemysława Krajewskiego prowadziły 2:0. Potem gra się wyrównała. Kielczanie doprowadzili do remisu, a następnie po rzucie Thorira Olafssona objęli prowadzenie. Azoty jednak nie odpuszczały i toczyły wyrównaną walkę z faworytem. Po kwadransie gry rozgrywający świetną partię Michał Szyba ponownie dał swojemu zespołowi prowadzenie (8:7). Niedługo potem po kolejnym dobrym rzucie reprezentanta Polski gospodarze prowadzili 9:8 - niestety, po raz ostatni w tym spotkaniu. Z biegiem czasem do głosu doszli kielczanie, którzy stopniowo zaczęli przeważać i do przerwy wygrywali 19:14.

To jest Alinomania. Moda na Alinę Wojtas



Na początku drugiej połowy w poczynania puławian wkradła się nerwowość. Kilka niezrozumiałych decyzji podjęli sędziowie i przewaga mistrzów Polski zaczęła rosnąć. Azoty straciły kilka kolejnych bramek, grając w osłabieniu i na 10 minut przed końcem spotkania po trafieniu z karnego Ivana Cupicia na tablicy wyników widniał rezultat 34:24 dla gości. Taki dystans utrzymał się zresztą do końca spotkania, które ostatecznie Azoty przegrały różnicą 10 bramek. - Jakiejś szansy upatrywaliśmy w tym, że zawodnicy Vive w związku z ME mogą być przed tym meczem trochę zmęczeni - podsumował Michał Szyba, rozgrywający Azotów. - Mogliśmy przegrać ten mecz nieco niżej. Kielczanie to jednak przeciwnik, który nie wybacza błędów. W sumie zagraliśmy niezły mecz, choć może zabrakło nieco koncentracji. Jestem bardzo zadowolony, że zagraliśmy w Lublinie i przed taką publicznością. Jeśli chodzi o mnie, to wydaje mi się, że gra w reprezentacji przeciwko takim rywalom jak Francja czy Szwecja dodała mi pewności siebie. Myślę, że w przyszłości to zaprocentuje.



Azoty Puławy 27 (14)

Vive Targi Kielce 37 (19)

Azoty: Stęczniewski, Rasimas, Ćwikliński 2, Tylutki, Jankowski 4, Łyżwa 1, Kus 1, Skrabania 1, Tarabochia 1, Babicz 3, Szyba 6, Przybylski 3, Masłowski 1, Krajewski 3, Sobol 1

Vive: Szmal, Losert, Grabarczyk, Jurecki 3, Tkaczyk 3, Olafsson 6, Bielecki 3, Jachlewski 1, Strlek 4, Lijewski 2, Buntić 4, Musa 3, Zorman 2, Rosiński 1, Cupić 5.

Kary: Azoty 8 / Vive Targi 8

Sędziowali: Andrzej Kierczak (Michałowice) i Tomasz Wrona (Kraków).